Bycie obserwatorem

Jesteśmy Istotami wielowymiarowymi. Doświadczamy tego co nazywamy ŻYCIEM nie tylko w ciałach fizycznych i nie tylko na planecie Ziemia. Przebywamy równocześnie w wielu światach i rzeczywistościach ucząc się i „pracując”, by w oddzieleniu, dojść do pełnego i ponownego zjednoczenia z tym co wielu nazywa Bogiem.

Jak świadomość kropli wody wpływająca do Oceanu Wszechistnienia, Wszechrzeczy.

Tak jakoś się składa, że ta cząstka nas, która tu istnieje jako Człowiek-Bóg, nie pamięta zupełnie o tym kim jest, skąd jest i po co jest. Poprzez różne praktyki powoli budzi się pamięć, lecz często jest ona niepełna i mglista. Do tego potrzeba dużo czasu- wcieleń, by na nowo rozpoznać w sobie samego siebie.

Jedną chyba z najprostszych praktyk jest ćwiczenie uważności. (Piszę najprostszych, bo najmniej skomplikowanych). Ja ją trochę na swój użytek pozmieniałam i nazwałam techniką obserwatora. Szczerze mówiąc nic mądrego nie wymyśliłam. Wielu stosuje ją z powodzeniem. Dla mnie jednak w chwili jej odkrycia, była rewolucją w postrzeganiu tego co jest.

Stwierdziłam mianowicie, że skoro jestem taką wspaniała Istotą, wszechwiedzącą i wszechmogąca, objawiającą się na wielu płaszczyznach, nie będę już patrzeć na siebie z pozycji Magdaleny ale z pozycji CAŁEJ MOJEJ ISTOTY.

Na początku było dziwnie. Czasem nawet śmiesznie. Zaprzestałam wchodzić w emocje, natomiast je obserwowałam i przyjmowałam wszystkie (bez wyjątków) jako własne. Odcięło mnie to od opinii i komentarzy innych, pozwoliło przyjąć energię przez nich wytworzoną i znów przyjąć jako własną.  Zaczął się pokazywać obraz planszy (jak do gry w szachy), na której pionkami i tłem byli ludzie i stworzone przez nich sytuacje. Nagle ja sama stałam się rozgrywającą. Więcej- bez wyrzutów sumienia powiem „szach-mat”.

 

Zaczął się wpływ na rzeczywistość. Oczywiście moją własną. Nie mam prawa i ochoty, by ingerować w czyjąś. (No chyba, że o to poprosi).

Dodatkowo, za każdym razem na pomoc ściągałam swoje własne cząstki tak, by dopełniały mnie i doinformowywały. (Zapewne gdzieś tam, w innych przestrzeniach, inna Magdalena robi dokładnie to samo). Rozpoczął się proces komunikacji samej z sobą.

Spróbuj 🙂 

Jak myślicie, dlaczego w starych zamkach i kościołach posadzki zawsze były w kształcie szachownicy?

, , , ,

Jeszcze nie komentowano.

Dodaj komentarz

CommentLuv badge