Kochanie

💖Pamiętam słowa jednej pani psycholog podczas wykładu o związkach partnerskich (i nie tylko), że związek, który przetrwa pierwsze trzy lata, przetrwa już wszystko. W dalszej części wykładu okazało się, że występują kolejne progi czasowe: sześć i dziewięć lat. Skąd takie wyliczenia? Nie mam zielonego pojęcia. Pamiętam tylko, że mocno wzięłam sobie słowa pani psycholog do serca i obserwowałam związek mój i znajomych. Z czasem okazało się, że w życiu bywa różnie i nie koniecznie zgodne z tym, czego się dowiedziałam. No, ale doświadczenie było!

💖Prawda jest taka, że z chwilą, gdy zakochujemy się w drugim człowieku, wchodzimy w stan czystej i bezinteresownej miłości. Z „cielęcymi” oczyma patrzymy na tego kogoś, akceptując w nim zupełnie wszystko. Śmieszą nas jego dowcipy, lubimy ton głosu, akceptujemy jego zdanie. A nawet jeśli nie akceptujemy, to szczególnie nam to nie przeszkadza. Z przyjemnością dbamy o kochaną przez nas osobę. Tulimy, całujemy, gdy zimno przykrywamy kocem, podajemy kubek herbaty. Świat wydaje się nam piękny, problemy- jakie problemy? Ludzie wspaniali. Wszystko na różowo! 😀

💖Z czasem jednak entuzjazm opada. Patrząc na niego widzimy lekko zezujące oczy i ten uśmiecha- jakby kaprawy. A ona wcale, ale to wcale nie ma takiej świetnej… sylwetki i mądrością nie grzeszy, choć na blondynę nie wygląda. No i ta jej matka!

💖Mimo tych wszystkich odkryć zostajemy w związku, bo to grzech przecież szukać kogoś innego, no i dzieci się pojawiły, i zależności finansowe. On powoli zaczyna pić (przecież gdzieś musi chować smutki), ona się roztyła i nie kochając samej siebie, pełna goryczy zaczyna przelewać żółć na niego i cały świat.

💖I tu pani psycholog miała rację (nie chodzi mi o ramy czasowe). Z chwilą, gdy mija faza zakochania, wchodzimy w stan miłości. Ale jest to miłość ludzka, pełna ograniczeń, oceniania, pogardy dla nieumiejętności drugiej strony. Tu zamiast akceptować wszystkie wady i zalety partnera, próbujemy go zmienić. I to za wszelką cenę! Wszelkie niepowodzenia w tym temacie są dla nas straszną porażka. „Bo przecież on powinien wiedzieć czego ja od niego chcę i oczekuję, a ona wiecznie się czepia!”

💖I ludzie tak  żyją razem pod jednym dachem gryząc się i szczekając jedno do drugiego, przed całym światem sprawiając pozory udanego i szczęśliwego związku I to nic, że ona być może w sercu tęskni za prawdziwą miłością. Krzycząc i złoszcząc się woła o czułość i docenianie. A on? On mając wrażenie, że nic już zmienić nie może, tkwi w tym co jest, odnajdując zadowolenie w piwku i ciekawych filmikach po kryjomu oglądanych w internecie.

💖A wystarczy tylko wejść ponownie w fazę zakochania. Od nowa popatrzeć na niego lub na nią jak wtedy, gdy po raz pierwszy zabiło serce na jej/jego widok. No i co, że on ma już okrągły brzuszek i zezuje dziwnie. Przecież to ten, w którego ramionach po raz pierwszy poczułaś się bezpieczna. No i cóż z tego, że ona biust ma jakiś opadły, skoro te piersi, kiedyś krągłe i śliczne, wykarmiły Twoje dzieci i wciąż do nich je tuli.

💖Może spróbuj od nowa, tak od siebie podać znów kubek herbaty, uśmiechnąć się, iść na spacer. Choćby w milczeniu nawet. Przecież nie trzeba ciągle gadać o ludziach, o polityce (zwłaszcza), o tym co złe. Powolutku dokonaj zmiany i siebie i całego związku.

💖Bo tak naprawdę, to faza „zakochania” jest tą fazą prawdziwej i szczerej miłości. To o niej mówił Chrystus podczas swojego nauczania. To ta Miłość właśnie góry przenosi, zmienia wszystko, buduje i scala. Trzeba nauczyć się cały czas utrzymywać ten poziom Miłości. Za każdym razem, w każdym nowym dniu patrzeć na tę drugą osobę od nowa, jakbyśmy ją dopiero poznali. Doceniać każdy gest, każdy uśmiech, każde słowo. I oddawać dokładnie to samo z miłością, cierpliwością, czułością.

💖Wbrew pozorom nie jest to trudne. Wystarczy tylko… kochać. Kochać, bez oczekiwań.

💖Oczywiście „do tanga trzeba dwojga”. Jeśli pomimo prób nie da się już nic zrobić, to odnajdź w sobie odwagę, by zadbać o siebie. Lepiej rozstać się wcześniej we wzajemnym szacunki i zgodzie, niż potem ziajać do siebie nienawiścią i rozgoryczeniem.

 

Pamiętaj, że Miłość (ta przez duże M) jest właśnie tym, czym kierować się w życiu musimy. I do siebie i do innych! Jak długo TY czujesz w sobie spokój i wewnętrzną radość i świadomość, że to, co robisz jest właściwe i zgodne z Tobą, tak długo idziesz drogą wyznaczoną przez Twoją Duszę.

 

, ,

Jeszcze nie komentowano.

Dodaj komentarz

CommentLuv badge