30.04.2014 Lek na depresję

Przyszła do mnie młoda kobieta. Ładna, zadbana, dobrze ubrana. Miała śliczne brązowe oczy. Zwróciłam uwagę na oczy, bo były bardzo smutne, zamyślone, jakby niewidzące tego co wokół. Poprosiłam ją by usiadła. Nie chciała nic do picia. Chwilę siedziałyśmy w milczeniu. Pozwoliłam jej by oswoiła się z otoczeniem i poczuła swobodnie.

Zaczęła opowiadać.. o sobie, swoim życiu, mężu, rodzinie. Jak sama powiedziała ma wszystko – z wyjątkiem radości. Od jakiegoś czasu nie potrafi się już uśmiechać, nic ją nie cieszy, na nic nie ma ochoty. Najchętniej schowałaby się gdzieś w kącie i po prostu zasnęła. Była już u psychologa, psychiatry nawet i nic.

Zapytałam ją o marzenia, a ona patrząc na mnie mówi: “Pani Madziu.. ja mam wszystko czego zapragnę. Mój mąż staje na głowie bym miała to, czego chcę”. I wtedy załapałam..

Kiedy Dusza – czyli my, decyduje się przyjść na ten świat, niesie ze sobą wszystkie zapisy “lekcji” jakie ma do przepracowania. Wybiera sobie rodzinę, rodziców, środowisko w jakim będzie się wychowywać – tylko po to, by lekcja była jak najlepiej zaliczona. Wszystkie wydarzenia, zbiegi okoliczności mają doprowadzić Duszę do egzaminu końcowego. Jest tylko jedna rzecz: nikt nie może i nie ma prawa “odrabiać” lekcji za nią. Możemy jedynie wskazać drogę, pomóc, jeśli trzeba to uwolnić od pasożytów, ale nie możemy odebrać nikomu doświadczeń, dzięki którym Dusza a poprzez to i Duch wzrasta.

W życiu nie można być leniwym kochani

Nie można oczekiwać, że ktoś inny za nas “stanie na głowie”, by realizować nasze pragnienia. Dlaczego? Bo to jest NASZE ŻYCIE!! Trzeba od rana do wieczora żyć marzeniami, budować siebie a poprzez to innych w pozytywnym myśleniu i widzeniu świata. Trzeba wyrobić w sobie odpowiedzialność za własne myśli, słowa i czyny.

Być wdzięcznym całym sobą za wszystko i doceniać każdą minutę życia! Ta młoda kobieta była umarłą za życia!! Oddała swój największy skarb jakim jest życie, świadomie zrezygnowała z miłości do siebie i drugiego człowieka! Powiedzcie mi, w jaki sposób będzie ona wsparciem dla swojego męża lub rodziny, gdy nastanie chwila próby? Czy przyszlibyście do niej po pomoc?

lek-na-depresjęPewnie ciekawi Was co ja jej doradziłam..:) Zapytałam ją czy ma ogród. Lekko zdziwiona odpowiedziała, że tak. Więc jej mówię, by zaraz po wizycie u mnie, ściągnęła szpilki, założyła gumiaki i poszła popracować – najlepiej ciężko, w ogrodzie. I tak codziennie przynajmniej po dwie godziny.  Ona na to, że nie ma pojęcia jak się pracuje w ogrodzie – ma pana, który się tym zajmuje 🙂 Więc jej doradziłam, by kupiła sobie kilka książek, a najlepiej niech porozmawia z tym panem, by udzielił jej kilka wskazówek.

Uwierzcie mi, nie ma nic lepszego na depresję jak praca fizyczna i kontakt z ziemią. Nic tak nie uwalnia umysłu od niskiego myślenia jak skupienie uwagi na czymś pożytecznym i dobrym. Świadomość dobrze wykonanej pracy podnosi nasze wibracje i uwalnia radość.

Ps. Kilka tygodni później zadzwonił do mnie mąż tej pani..podziękował  🙂 i żartował, że ogród za mały 🙂

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Jeszcze nie komentowano.

Dodaj komentarz

CommentLuv badge