Mistrz

“Wolność Ucznia jest radością Nauczyciela”.

Do napisania tego artykułu nakłoniła mnie rozmowa z Agnieszką, jak również moje własne doświadczenia z ludźmi pracującymi i rozwijającymi się duchowo.

Całkiem niedawno, byłam na “zlocie” osób, które podobnie jak ja, weszły na ścieżkę pracy duchowej. Byłam bardzo podekscytowana i szczęśliwa. Takie spotkania to zawsze możliwość nauczenia się czegoś nowego, wzajemna wymiana doświadczeń no i sama ta świadomość, że nie jest się jedynym dziwolągiem na świecie i że nie tylko na mnie, co niektórzy patrzą jak na wariatkę. Liczyłam na odpoczynek i doładowanie energii 🙂

To, z czym się spotkałam przeszło wszelkie moje oczekiwania. Nawet mi do głowy nie przyszło, że przez cały czas trwania szkolenia, będę musiała chronić siebie i moich przyjaciół, poziom nienawiści do drugiego człowieka spadnie do poziomu minus trzech, zaś osoby uważane za świetlne, będą chodziły naćpane i na lekkim rauszu. O innych rzeczach nie wspomnę, bo tak naprawdę nie o to tu chodzi. Chodzi tu o to – i była to kolejna cudowna lekcja dla mnie, że mając do czynienia z kimkolwiek, kto świadomie pracuje z energią, trzeba być mocno ugruntowanym.

Niestety nie każdy, kto uważa się z uduchowionego, nim jest. To, że o tym mówi na głos, przechwalając się i wyliczając własne osiągnięcia, już powinno być dla Was ostrzeżeniem, że coś tu jest nie tak. Wierzcie mi, że w grupie kilkudziesięciu osób spotkałam tylko trzy, które cechowała głęboka odpowiedzialność i pokora.

Kolejna rzecz: nigdy, ale to nigdy nie pozwólcie, by ktokolwiek pracował z Wami bez Waszej zgody. Do mnie podszedł tak zwany uzdrowiciel i oświadczył mi, że próbował mnie “naprawić”, ale niestety nic mu z tego nie wyszło, bo jestem zamknięta :))) Dziękować Bogu za moje “zamknięcie”!  Na moje pytanie, czy go o to prosiłam, zrobił mało inteligentny wyraz twarzy i odszedł. ( Tak między nami mówiąc, gdyby działał na mnie energią chrystusową, energią miłości, ta poprowadziła by go uzdrawiając i jego i mnie. No cóż..)

Należy również pamiętać, że ten, kto pracuje ze Światłem, prawdę swoją głosi łagodnie i cierpliwie, nigdy nie narzucając swojej wiedzy, ale pozwalając, by ona sama w sobie stała się inspiracją do pracy nad sobą. Jeśli czegoś nie wiecie – pytajcie, ale otrzymaną informację ZAWSZE przefiltrujcie przez serce. Nie wierzcie nikomu! Nawet mi 🙂

Moja prawda nie koniecznie musi być Waszą, choć mam nadzieję, że pomocną. Ufajcie w pełni tylko sobie i Ojcu. Ja jeszcze ufam Jezusowi. Ponieważ nigdy nie miałam Nauczyciela lub Mistrza, to Jego wybrałam na swój Ideał i do niego dążę. Owszem, jestem otwarta na każdą informację, uwielbiam rozmawiać z ludźmi, którzy w tym co robią, odnajdują siebie samych, zaś ja, w ich pasji odnajduję siebie. Jednak zawsze powracam do własnego wnętrza i pozwalam by otrzymana wiedza ugruntowała się we mnie. Potem już po prostu WIEM. Nie jest to łatwe, bo tu potrzeba umieć wsłuchać się w swój głos i głos Ojca. On na początku jest bardzo cichy, niepewny i trudny do odróżnienia od pozostałych. Ale praktyka..

Ktoś, kto pracując nad sobą wzrasta w Świetle nigdy Was od siebie nie uzależni, ale dając wiedzę da również wolność w podejmowaniu decyzji i w sposobie wykorzystania tej wiedzy. Nigdy też, nie będzie od Was brał nie wiadomo jakich wielkich pieniędzy ( tu wchodzą w grę kwoty wyrównujące poziom energii, a i one często muszą być zatwierdzone przez Górę).

Całkiem niedawno zadzwoniła do mnie moja dobra znajoma z Polski, która przez dwa lata chodziła do bioenergoterapeutki płacąc jej niesamowite pieniądze – uzbierało się tego około 13.000 złotych, zaś z chwilą, gdy zdecydowała się zrezygnować z usług tej pani, wszystko się zaczęło w jej życiu sypać. Zdrowie, związek i oczywiście brak pieniędzy. No cóż.. takich przypadków jest bardzo wiele. By jednak być w porządku, szczerze przyznać trzeba, że wina tu jest po obu stronach. Oj gdyby głupota bolała..

Pamiętajcie, nikt nie zmieni Waszego życia! Tylko Wy możecie to zrobić. Jeśli ktoś Wam mówi inaczej, to w nogi, póki jeszcze i pieniądze w kieszeni i resztki rozumu w głowie. Nauczyciel, bądź mistrz wskaże drogę, poda techniki pracy nad sobą, czasem oczyści, poustawia parametry, a czasem popuka się w głowę lub popatrzy z pobłażaniem, ale nigdy nie będzie decydował za ucznia. Po prostu pozwoli mu doświadczać – nawet głupoty. Z takiej osoby emanuje spokój i poczucie bezpieczeństwa. Czasem jest surowa i poważna, ale nawet wtedy czuć ciepło i miłość.

Ja w swoim życiu spotkałam wielu Nauczycieli. I tych bardziej znanych i tych mniej.  Niejednokrotnie prowadziłam z nimi bardzo burzliwe dyskusje. Tylko Ci najlepsi potrafili przyznać się, że czegoś nie wiedzą.  Tylko Ci prawdziwi potrafili nakierować mnie na nową ideę. Pozostali często nie do końca czuli to, co mówią, lub bawili się niewiedzą innych, ale w pewnym sensie i oni nauczyli mnie rozróżniania prawdy od iluzji. Jednak uwierzcie mi, że największym i chyba najwspanialszym Nauczycielem jest nasze Życie jak również  “zwykli i normalni” ludzie. Bywa, że jedno słowo, uśmiech bądź spojrzenie drugiego człowieka, wypełnia mnie pokorą i siłą, pewnością, że to, co robię jest słuszne. Bywa jednak i tak, że niesamowicie mi wstyd, że znów “dałam ciała”. Bijąc się w pierś obiecuję sobie, że już nigdy więcej nie spadnę, że się nie poddam. Myślę, że w jakimś sensie jesteśmy również nauczycielami sami dla siebie i to chyba tymi najsurowszymi. Tu jednak trzeba mimo wszystko pamiętać o łagodności i miłości do nas samych.

Tak sobie teraz dumam, że to dobrze, że nie mam kogoś takiego wybranego, kogo nazywałabym moim mistrzem. Z przerażeniem słuchałam wypowiedzi jednej z uczestniczek kursu, że ona za prowadzącego szkolenie “dała by się pokroić i wrzucić w ogień”. Czy ja bym tak potrafiła? Czy tego wymaga wiara w słowo drugiego człowieka? Czy tego właśnie oczekuje mistrz? Gdy zadaję te pytania pojawia się przede mną obraz człowieka o pięknych błękitnych oczach i łagodnym uśmiechu. Pojawia się również spokój w sercu. Już znam odpowiedź..

 

Ps. Niestety nie pamiętam kto wypowiedział słowa podanego przeze mnie cytatu. Zdanie to po prostu zapadło w mej pamięci..

 

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Jeszcze nie komentowano.

Dodaj komentarz

CommentLuv badge