Mój ostatni dzień..

To był normalny poranek. Jak każdego dnia przygotowywałam sobie swoją herbatkę, planując przy okazji cały dzień. I nagle w mojej głowie pojawiła się jedna myśl: Co, jeśli to jest mój ostatni dzień? Co, jeśli już więcej nie zobaczę swoich Najbliższych? Nie zdążę Im powiedzieć jak bardzo Ich kocham? Nie przytulę więcej i nie dam swojej siły w chwili, gdy będą jej potrzebować? Co, jeśli..?

Mój ostatni dzień..

Czy wiecie ile ma się w sobie niewypowiedzianych słów do własnego Dziecka, które umiera na Waszych rękach? Ile słów chciałby Wam przekazać umierający człowiek, którego w tej jego ostatniej chwili trzymacie za rękę? Ile tych słów pojawia się nagle w głowie, gdy czujecie, że odchodzicie? Ile planów, marzeń i nadziei ginie bezpowrotnie?

Nagle uświadamiacie sobie, że nic, ale to zupełnie nic nie jest ważne oprócz Miłości w Waszym życiu. I przestają się liczyć ludzie, którzy Was krzywdzili, sytuacje, które bolały, ale te utracone chwile, których nie wykorzystaliście, by kochać. By kochać siebie, swoich bliskich, dom w którym mieszkamy, drzewo za oknem z  bawiącymi się wiewiórkami, kota, który wiecznie wygrzebuje ziemię z doniczki..

Nagle ja sama uświadomiłam sobie, że każdego dnia, w którym nie kocham, w którym pozwalam sobie na monotonię, złość, agresję, na ocenę drugiego człowieka, to umieram. Kawałek po kawałku. Sama siebie wymazuję, sama siebie kaleczę i zabijam.

Po raz kolejny zrozumiałam, jakim niezwykłym darem jest moje życie i ludzie, którzy mi w tym moim życiu towarzyszą. Poczułam jak cenną jest ta chwila, w której mogę przytulić policzek do mojej Córeczki, uśmiechnąć się do Miśka, bądź też odczytać wiadomość od Małolata, że mnie kocha i tęskni. Jakże inny byłby dzień, bez mojego kubka herbaty, rozmowy z Przyjaciółką, myśli o Rodzicach.

Zrozumiałam, że bez względu na to jak długo i jak mocno będę pracować z energią, nigdy nie będę szczęśliwą, jeśli nie odnajdę samej siebie w tych niby prostych i mało znaczących chwilach. Bo to jest właśnie Życie. A moją wolą jest, by to Życie było przepełnione Miłością i by każdy bez wyjątku człowiek wiedział i czuł, że Go kocham, nawet jeśli Go nie znam, nawet jeśli już Go w moim życiu nie ma. Bo wszyscy jesteśmy Jednym i do jednego Źródła wracamy.

I tak sobie pomyślałam, że chcę, by każdy mój dzień był tym ostatnim tak, bym wykorzystała go na maxa. Bym wyciągnęła esencję z każdej chwili i bym się nią nasyciła. Każdą moją cząstkę- Miłością.

 

Ps. Ten wpis dedykuję Jolci. Jak mało kto potrafi jednym słowem otworzyć we mnie to, co najlepsze :))

 

, , , , , , ,

2 Responses to Mój ostatni dzień..

  1. Anieszka 24 marca 2017 at 17:44 #

    Dziękuję za każdą lekcję, którą się z nami dzielisz ❤❤❤

    • Magdalena 25 marca 2017 at 12:53 #

      Ja dziękuję, że mogę to uczynić :)***

Dodaj komentarz

CommentLuv badge