Pokochać drugiego człowieka

” Masz być lojalny wobec Boga, nie systemu. I nigdy nie mów o zwycięstwie, bo zobaczysz w drugim człowieku wroga i zaczniesz go niszczyć. A on jest taką samą zagubioną cząstką Ojca, jak i Ty. Podaj mu rękę. Wznieś się ponad strach niewykonania rozkazu systemu. Zabij w bracie i siostrze strach, stres i wyczerpanie na Twój widok. Nikt nie zbawi świata i nie będzie obrońcą wolności, nie widząc w drugim człowieku Boga. A Boga się nie oszukuje i nie podporządkowuje!”

Jak Pokochać Drugiego Człowieka

Do pokochania drugiego człowieka zupełnie nie wiedziałam jak się zabrać. No bo niby jak mam kochać kogoś, kto mnie wyzywa, źle mi życzy, rzuca oszczerstwami? Jak mam przytulić kogoś kto jest brudny, pachnie sama nie wiem czym, a na mój widok coś mamrocze?

Wydawało mi się, że skoro wiem, jak mam kochać siebie, to już powinno być z górki. A tu okazało się, że było to jeszcze trudniejsze! Na dodatek, nie miałam najmniejszej ochoty na wyjście z domu.

Zamknięta w sobie i skupiona całkowicie na pracy sama z sobą, nie chciałam nikogo widzieć. Swoje kontakty ograniczyłam jedynie do kilku osób. Przyszedł jednak czas, gdy zmuszona byłam wyjść i spotkać drugiego człowieka.

Jestem chora

Stało się to niespodziewanie i nie było zupełnie przeze mnie planowane. Okazało się, że jestem poważnie chora i muszę iść do szpitala. Na oddziale byłam najmłodsza. Otaczali mnie ludzie ciężko chorzy, niektórzy bez nadziei na wyleczenie. Ludzie starzy i samotni.

Tygodniami nikt ich nie odwiedzał. Patrzyli na mnie wielkimi, zdziwionymi oczami, bez słów pytającymi, co ja tu robię. Próbowałam się do nich uśmiechać, ale czułam, że ten mój uśmiech jest głupi i nie na miejscu. Po badaniu bronchoskopowym, coś we mnie pękło. Owszem, na pytania pielęgniarek, czy dobrze się czuję, odpowiadałam że tak, równocześnie bojąc się, by nie zobaczyły rosnącego we mnie bólu.

Wróciłam do sali. Była pusta. Jakby wszyscy wyczuli, że teraz potrzebuję być sama. Nie wiem kiedy i jak zaczęłam krzyczeć. Rzucałam wszystkim co miałam pod ręką. Poduszka, kubek, stojak na kroplówkę.. szaleństwo.

Przybiegła pielęgniarka, zaczęła do mnie coś krzyczeć, uspokajać mnie, coś tłumaczyć. Trochę spokojniejsza położyłam się…

Spokój…

Do sali zaczęli powracać pozostali. Nikt nic nie mówił, jakby rozumieli co się we mnie działo. Tak naprawdę, to nic nie wiedzieli, nic nie rozumieli. Ja nie krzyczałam i nie płakałam, że boli, że może już niewiele czasu mi zostało.

Ja krzyczałam bo miałam już dość cierpienia! Byłam wściekła, na ból i cierpienie wokół mnie! Tej nocy, po raz pierwszy otworzyłam swoje serce przed drugim człowiekiem. Był to starszy Pan.

Gdy umierał trzymałam Go za rękę, słysząc jak pękają mu płuca. Nie pamiętam słów, które do niego wypowiadałam. Ja BYŁAM.

Ten Człowiek dał mi bezcenną lekcję pokory i miłości. Patrząc na Niego, widziałam również tych, którzy mi złorzeczyli, obrzucali oszczerstwami, szydzili. I wiecie co? Ja zrozumiałam i poczułam, że być może oni nie potrafią inaczej, że nie mieli takiej szansy popatrzenia na siebie jak ja! Miotani emocjami, wewnętrznie zagubieni, żyjąc z daleka od samych siebie, wolą zająć się życiem innych niż własnym! Tak przecież prościej!

Zobaczyłam również twarze osób mi bliskich i kochanych. Twarze moich przyjaciół i znajomych, którzy nigdy mnie nie odstąpili. Zalała mnie fala Miłości tak wielkiej, że nie potrafiłam Jej utrzymać. Słowa modlitwy same popłynęły z moich ust z prośbą o przelanie Jej na nich wszystkich…

Tamtej nocy coś się zmieniło..

  • Zrozumiałam, że nie mogę zmienić siebie i swojego życia bez obcowania z drugim człowiekiem
  • Zrozumiałam, że kochać siebie, to również kochanie innych
  • Wiem, że nie mogę być z każdym, w chwilach gdy tego potrzebuje, ale mogę poprzez pracę nad sobą i energią w każdy dzień wysyłać falę światła i Miłości każdemu

Tamta noc stała się również początkiem mojej przemiany. Nauczyłam się widzieć w drugim człowieku nie tylko mego brata i siostrę, ale również  Istotę Światła. O tym jednak innym razem…

PS:

Ten wpis dedykuje moim Rodzicom. Wy pierwsi uczyliście mnie jak kochać..

 

 

, , , , , , , ,

4 Responses to Pokochać drugiego człowieka

  1. Alex 8 września 2015 at 22:08 #

    Pieknie opisane placze ze szczescia 🙂 Ciesze sie ,ze sie poznalysmy,duzo zmienilas w moim zyciu I jestem wdzieczna :)))) Powodzonka zycze Kochana Madziu 🙂

    • Magdalena 14 września 2015 at 18:11 #

      To ja dziękuję Ci Olu..

Trackbacks/Pingbacks

  1. Trzon Duchowy - LatarniaM - 16 kwietnia 2014

    […] Pokochanie drugiego człowieka […]

  2. Próba - LatarniaM - 16 kwietnia 2014

    […] Skąd to pomieszanie? I wtedy właśnie pojawiła się odpowiedź.. Nie ma we mnie ugruntowanego pokochania samej siebie i wybaczenia sobie. Jak mogłam wybaczyć komuś, kto mnie zdradził, skoro sama nie wybaczyłam […]

Dodaj komentarz

CommentLuv badge