Polakiem być..

Maj.. jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku.

Już z chwilą, gdy wysiadałam z samolotu poczułam jego zapach. Przede wszystkim jednak poczułam, jak pachnie polska ziemia. Zapach kwiatów, miodu i chleba wita mnie ilekroć odwiedzam Polskę. Mój dom.

Nie po raz pierwszy, zaczęłam się zastanawiać, czy inni też to czują. Spojrzałam na pozostałych pasażerów lotu. Zobaczyłam twarze zmęczone, smutne, skwaśniałe. Nie znalazłam na ich uśmiechu, lub choćby dobrotliwego spojrzenia. Przy odprawie paszportowej kolejne surowe „dobry wieczór”. Dopiero widok taty wypełnił mnie ciepłem. „Jednak jestem w domu„-pomyślałam.

Wracaliśmy do domu samochodem. Była noc, jakże inna od tej w Anglii. Ciemność wydawała się gęściejsza i jakby bardziej namacalna. Mnóstwo gwiazd nad nami.

I ten zapach chleba, bardziej intensywny, gdy byliśmy w pobliżu pól lub lasów. Będąc już na miejscu wyszłam na ogród i usiadłam na schodach z kubkiem gorącej herbaty z sokiem malinowym. To taki mój mały rytuał.

W tych chwilach witam się ze wszystkim co kocham, a co zostawiam opuszczając Polskę. Przychodzą do mnie różne energie i wibracje. Jednak w tym roku jest jeszcze coś nowego, co powitałam z radością i spokojem w sercu. Światło.

 

polakiem-byćOd marca tego roku na całą Polskę rozszerzyła się Biała Płaszczyzna. Stało się to, czego obawiali się Magowie Cienia. Proces się już zaczął i nikt i nic nie jest w stanie tego cofnąć. Wibracje Światła działają i wymuszają odejście Ciemności. „Oj będzie się działo”- pomyślałam z uśmiechem. W końcu przepowiednia o iskrze wywodzącej się z narodu polskiego, która wskaże drogę do Światła innym narodom się spełni. I nie jest to osoba papieża – jak niektórzy błędnie myśleli. Jest to cały naród polski. Naród, w którego żyłach płynie królewska krew Piastów. Naród, którego historię, dzieje i znaczenie próbowano sfałszować, pomniejszyć, zataić. Naród, który pomimo wieków systemu religijnego, wciąż ma w sobie słowiańską siłę i potrzebę wolności, nieograniczoności.

Pamiętam jak jeszcze będąc w szkole (Boże mój jak to dawno temu 🙂 ) uczono nas, że tak naprawdę historia państwa polskiego rozpoczyna się w chwili przyjęcia przez Mieszka I chrztu. Zanim poszedł cały naród. Do tego czasu byliśmy tylko zlepkiem plemion walczących pomiędzy sobą o to, kto zajmie większe połacie ziemi i jak dzikusy wierzyliśmy w duchy, siły przyrody, półbogów, nimfy..itp, itd. Na czele tych wszystkich bogów stał Świętowid – bóstwo o czterech twarzach.. zabobony?

A przecież Państwo Słowian (państwo wielonarodowościowe) już 4000 lat temu swoim zasięgiem obejmowało tereny od Morza Bałtyckiego do Morza Adriatyckiego i od rzeki Łaby po Wołgę! Miało własne pismo węzełkowe, ośrodki kultu i rozwijającej się kultury! Ponieważ w jego skład wchodziło wiele narodowości, posługiwano się kilkoma językami – bardzo do siebie zbliżonymi ( jeszcze teraz bez problemu Polak może zrozumieć np. Chorwata). Byliśmy wspaniałymi budowniczymi domów, mostów i twierdz!

Niestety budulcem było drewno, dlatego do naszych czasów nic się nie zachowało. Osoba króla była powoływana tylko na wypadek wojny, a doradcami byli przedstawiciele wszystkich narodów słowiańskich. Byliśmy bardzo waleczni ( w walkach brały udział również kobiety) – z tego co wiem, namieszaliśmy trochę Rzymianom, a nawet byliśmy w Egipcie!

Jednakże zdecydowanie woleliśmy spokój i ciszę, jaką daje obcowanie z naturą. Stąd też wielobóstwo. Słowianie wszędzie widzieli duchy i energie, którym oddawali cześć. (Prawdą jest, że każde miejsce ma swojego ducha opiekuńczego. Ja bardzo często korzystam z pomocy takiego Opiekuna, gdy zostawiam swój dom, czy nawet samochód bez opieki 🙂

A jak myślicie, dlaczego Świętowid ma cztery twarze? ) Ponieważ duchowieństwu bardzo trudno było walczyć z naszymi wierzeniami, poprzyjmowali niektóre czyniąc je własnymi, a role Opiekunów scedowali na jednego Anioła Stróża, choć i tak jego zakres działania został bardzo okrojony. Słowianie to naród bardzo mocno związany z Matką Ziemią i kompletną bzdurą jest, że to duchowieństwo nauczyło nas rolnictwa poprzez wprowadzenie dwu-polówki!

Przyczyną upadku tak potężnego państwa była zdrada. Morawy przeszły na stronę Franków informując o sposobach i technikach walk Słowian. Za to miały obiecaną suwerenność. Powoli ziemie należące do Słowian były bardzo okrajane. Ludność mordowana lub zniewalana. Utrzymujące się grupy utworzyły walczące ze sobą plemiona.

A jednak.. a jednak krew naszych przodków płynie nieprzerwanie w żyłach. Widoczne to jest w chwilach, gdy jednak musimy się zsolidaryzować i walczyć. Potem najczęściej przychodzi …zdrada. (Nie będę się tu o tym rozpisywać – popatrzcie na historię i to tą najbliższą. Walczymy za „wolność waszą i naszą”, a potem..nie ma nic. Może w końcu zaczniemy uczyć się na błędach i najpierw dopilnujemy my nasze państwo było mocne i silne, by naszym przykładem i pracą wskazać drogę innym. Takie słowa jak „Bóg-Honor-Ojczyzna” stały się wyświechtanym sloganem w rękach tych, którzy chcą zwrócić na siebie uwagę, a nie mają z nim nic wspólnego!).

Moja pierwsza noc w Polsce była magiczna. Powoli przesuwały się przed moimi oczami obrazy starych dziejów. Trwało to chwilę. Było to tak, jakbym podróżowała w czasie. Aż w swojej wędrówce dotarłam do dnia dzisiejszego. Zobaczyłam narody słowiańskie umęczone, udręczone, zmanipulowane, zniewolone. Zobaczyłam ludzi, którzy by godnie żyć, wyjeżdżają za chlebem żyjąc w tak okropnych warunkach, że naprawdę nie chciałam tego oglądać.

Tym, którzy pozostali w domu została tylko tęsknota i nadzieja na powrót najbliższych. Widziałam dużo zła, gniewu, zawiści, brudnych myśli i słów. Widziałam jak brat staje przeciwko bratu! Widziałam kłamców, wilków, którzy ze ślicznym uśmiechem obiecują zmiany, prowadząc słuchających ich na zgubę.

Widziałam ziemie należące do Słowian odsprzedane, zniszczone i zatrute! Wszędzie było szaro, brudno i nędznie. (Trudno mi znaleźć odpowiednie słownictwo. Niektóre rzeczy były czuciem). Zobaczyłam ludzi tak bardzo pozbawionych miłości, że nie mają jej nawet dla własnego potomstwa! Byłam już bardzo zmęczona.

Łzy płynęły mi po twarzy. Z jednej strony chciałam by wizja się skończyła, lecz z drugiej chciałam zobaczyć jej ciąg dalszy. Nagle wszystko to, co wywoływało ból i sprzeciw zostało ogarnięte przez Światło. Delikatne, spokojne, silne i pewne. Wśród tego brudu, zniechęcenia i beznadziei, zobaczyłam tych, którzy pomimo wszystko otwierali swe serca. Było ich coraz więcej i więcej. Światło od nich płynące było tęczowe, kolory wzajemnie się przenikały tworząc jedno pasmo. Każdy kto znalazł się w zasięgu działania tego Światła zmieniał się.

Wiązało się to z bólem, jakby to co złe i zepsute musiało być wypalone w tym człowieku. Z chwilą jednak, gdy serce zostawało oczyszczone, cała struktura tego kogoś ulegała przemianie, stawała się krystaliczna, czysta! Człowiek taki dołączał do grona Świetlistych i w radosnym współtworzeniu zmieniał innych. Zmianie ulegała również ziemia, drzewa, powietrze, a nawet woda – ale to przyszło do mnie na zasadzie czucia.

Otworzyłam oczy i za wizją przyszło zrozumienie. Zmiany są nieodwracalne. Procesu jaki się rozpoczął nie można już cofnąć. Jednak wbrew temu co się mówi i pisze, proces ten nie będzie szybki. Najpierw muszą się zmienić ludzkie serca, muszą na nowo zostać oddane Wszechobecnej Miłości. Dla wielu będzie to łączyć się z głębokim bólem. Wszystkie zapalniki zła muszą wypalić się do końca. Ci, którzy są uważni, wciąż będą widzieć wokół siebie mnóstwo przemocy, złośliwości i kłamstw. Jednak powoli ten świat będzie od nich odchodził. Za każdym razem, gdy zdecydują się ufnie oddać prowadzeniu Światła, to właśnie Światło będzie ich wypełniać, a ich doświadczenie nie będzie równie doświadczeniom pozostałych.

Dlatego nie warto czekać.

Najwyższy już czas zmienić własne myśli, słowa i czyny!

  • Trzeba skupić się na sercu, na własnej mocy. Nie szukajcie wsparcia na zewnątrz!. Tam go nie znajdziecie.
  • Własnej siły trzeba szukać w sobie!!
  • Zmian trzeba dokonywać w sobie! Nie zaglądać w przeszłość, a rozbudzić marzenia i błogosławić każdy kęs chleba.
  • Przestać żyć życiem drugiego człowieka. Nie oceniać – pozwolić być. Wtedy szczęście i spokój stanie się Waszym udziałem. Wtedy Światło odnajdzie do Was drogę
  • Trzeba być wytrwałym, trzeba czasem zacisnąć zęby i nawet wbrew sobie, gdy wszystko się wali, a nadzieja nie ma do nas dostępu – wytrzymać.
  • Mimo wszystko zaufać – choćby na kolanach, ale zaufać.. i wtedy stanie się cud. Zostaniecie podniesieni, wzmocnieni i obdarowani.

Jestem dumna, że jestem Polką! Jestem dumna, że należę do tych, którzy mogą pokazać drogę innym. Nie jest to łatwe, ale wspiera mnie Światło, moja słowiańska krew i Miłość tego, Który nigdy nie zawodzi.

I nie ustąpię, I się nie poddam, I Światła sprzed oczu nie stracę. Bo Dom mój we mnie zawarty, Bo serce należy do Ojca..

Wokół mnie była głęboka, ciepła noc.. a nade mną tysiące gwiazd 🙂

PS:

A czy wiecie, że przebudzenie ludzkości, które małymi krokami dzieje się dziś, było zaplanowane już 4000 lat temu właśnie przez słowiańskich magów? 🙂

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Jeszcze nie komentowano.

Dodaj komentarz

CommentLuv badge