Poranek

Kolejny poranek.. z chwilą, gdy tylko otworzyłam oczy zerwałam się z łóżka, by zaczerpnąć jeszcze z energii, jaką daje nam Matka Ziemia. (Wschody i zachody słońca mają w sobie magię, która dodaje sił i wypełnia nadzieją).

Było jeszcze dość chłodno. Otulona grubym szlafrokiem wraz z moją kotką Lilou wyszłyśmy na ogródek. Niby cisza wokół, ale jednak czuło się życie. Idą zmiany- pomyślałam.

Zrobiłam sobie herbatki i usiadłam na progu. Na przeciwko mnie, po drugiej stronie parkanu zobaczyłam srebrną poświatę. Początkowo myślałam, że to promienie słońca odbijając się od ścian mojej małej szklarni, padając na płot dają ten efekt. Jednak poświata poruszyła się i „zwróciła do mnie”.

Jej kształt nie był regularny – bardziej rozpływający się, ale wiedziałam, że to coś swoją posturą zwróciło się w moim kierunku. Chwilę tak „patrzyliśmy” na siebie. Ja siedząca na progu i ta poświata na przeciwko. Lilou standardowo zwiała – i ona ma mnie chronić – pomyślałam..

poranek

Wiedziałam, że to nie jest duch – wyglądają trochę inaczej, ani demon – te już zdecydowanie są inne. Siły Przyrody – pojawiło się w mojej głowie. Uśmiechnęłam się. Dość wiele się od nich swego czasu uczyłam, jednak nigdy nie widziałam takiej postaci.

– To nie ma znaczenia jak mnie widzisz – pojawiło się w mojej głowie – ważne jak mnie czujesz. No tak, zgadza się.. trzeba widzieć i rozumieć sercem. Wtedy też pojawiły się obrazy. Zostałam przeniesiona w przeszłość. Widziałam wielkie połacie lasów, łąk, czyste strumienie i wodospady. Widziałam pięknych ludzi, spacerujących wśród drzew i z nimi rozmawiających. Widziałam dzieci bawiących się z istotami, o którym czytamy teraz w baśniach i opowiadaniach. Wszystko było takie normalne i nieskomplikowane.

Wizja skończyła się równie szybko jak się pojawiła. Trwała pewnie kilka sekund. Chciałabym tam być, ale już na zawsze – pomyślałam. Popatrzyłam na poświatę, która powoli zaczęła przybierać człowiecze kształty. Wciąż nie mogłam określić – kobiece  czy męskie.

Czy to takie ważne? – znów pojawiło się w mojej głowie. W jakiś sposób tak – odpowiedziałam również w myślach. Nie mam pojęcia jak się mam do Ciebie zwracać. Tu pojawiło się Imię.

Wy ludzie zapomnieliście, że wszystko stanowi jedno. Że każdy z Was jest połączony z niebem, ziemią, każdą istotą, z każdą roślinką. Zapomnieliście, że niszcząc naturę, jej piękno – zabijacie to wszystko co w Was najlepsze. Odcinacie się od wiedzy i mądrości Pradawnych, a która jest zakodowana w każdej żywej istocie

– Co takiego więc możemy zrobić – zapytałam w myślach i w tym momencie zrobiło mi się wstyd z własnej głupoty. No cóż.. jestem człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce – moja głupota również.

– Przecież wiesz – usłyszałam odpowiedz w głowie. No tak.. wiem. I co z tego. Bo jak przekonać innych, by nie mordowali zwierząt, by zatrzymali wycinkę lasów, by nie wylewali ścieków do rzek, nie truli nas rozpylając chemikalia samolotami. Jak to zrobić, skoro dla tak wielu jest to stan normalny – wręcz zrozumiały. I wtedy do mnie przyszło.. zobaczyłam naszą planetę naznaczoną malutkimi światełkami. Światełka te z początku bardzo nikłe i rzadkie powolutku zaczęły się rozprzestrzeniać po całej ziemi, aż rozświetliły ją całkowicie. To byliśmy my – ludzie. Poprzez otwarcie serc, poprzez zmianę samych siebie, zaczęliśmy zmieniać innych.

Każdy z Was, który otworzy się na miłość będzie wspierany przez Gaję 

Nie jestem w stanie opisać tego co czułam, ani tego co rozgrywało się we mnie i wokół mnie. Nie jestem pisarką, osobą, która potrafi pięknymi słowami opisać to co widziała i doświadczyła. Nie sądzę jednak, by była tego taka potrzeba. Tu przecież nie chodzi o zgrabne dobranie słów.

Tu chodzi o to, by każdy z nas rzetelnie wziął się do pracy nad sobą samym, zaczął odczuwać odpowiedzialność za siebie i drugiego człowieka, za każde zwierzę, roślinę, kamień, powietrze czy wodę. I nie obchodzi mnie to, czy ktoś w to wierzy, bo dla mnie ważna jest moja wiara i to co wiem i co robię. Wszyscy jesteśmy jednym. Nawet zło jest z nami powiązane i kiedyś w przyszłości to my – ludzie wyciągniemy rękę do braci i sióstr stojących po drugiej stronie, by pokazać im drogę do domu.

Srebrna poświata powolutku rozmywała się w słońcu, jakby jej nigdy nie było. Lilou o dziwo siedziała obok mnie. Niby wszystko jest takie samo, a nie jest. I z każdym dniem przybywa coś nowego, coś ważniejszego, potężnego.

Poczujcie to. Połączcie się z tym, a życie Wasze stanie się tak odmienne od życia wielu..

, , , , , , , , , , , , , ,

Jeszcze nie komentowano.

Dodaj komentarz

CommentLuv badge