Próba

„Skupiaj się tylko na boskości,

Żyj tylko przyszłością,

Wtedy odkryjesz to, kim jesteś,

A wtedy wszystko to, co chciało Cię skrzywdzić,

Ucieknie z chwilą, gdy tylko otworzysz oczy”

/Nie mam pojęcia, skąd pochodzi ten cytat. Znalazłam go w internecie i zapisałam. Jest pięknie prawdziwy../

Krocząc po ścieżce pracy z sobą samym, często mamy do czynienia z próbami, które określają i pokazują, czy poszczególne szczeble trzonu duchowego, są w nas „ugruntowane”. Nie jest to przyjemny stan 🙂

Pamiętam, gdy sama zaczęłam być poddawana próbom. Na początku nie miałam zielonego pojęcia, że w ogóle coś takiego istnieje! Oczywiście, pamiętałam z lekcji religii, jak ksiądz wspominał o próbach, stawianych przed każdym z nas, zresztą w modlitwie „Ojcze Nasz”, również jest o nich wzmianka, ale nigdy nie przyszło by mi do głowy, że to może się przydarzyć mi! A jednak..

Pamiętam jak usilnie pracowałam nad pokochaniem drugiego człowieka i przebaczeniem mu… Niby wszystko szło łatwo i gładko… Stawiałam przed sobą każdego z kim miałam lekkie lub mniej lekkie zatargi, prosząc o wybaczenie i sama wybaczając.

No i zaczęło się!

Nagle zaczęłam wszystkie te osoby spotykać na swojej drodze! Z tymi, z którymi nie mogłam mieć bezpośredniego kontaktu, spotykałam się w snach. Co gorsze, widząc ich wszystkich, wcale nie czułam, że ich kocham! Wręcz przeciwnie! I tak z jednej strony, z całego serca chciałam móc przynajmniej na ich widok uśmiechnąć się, a z drugiej strony, na ich widok wracało wszystko to, co bolało.

Zaczęłam się więc zastanawiać dlaczego tak jest?

Skąd to pomieszanie? I wtedy właśnie pojawiła się odpowiedź.. Nie ma we mnie ugruntowanego pokochania samej siebie i wybaczenia sobie. Jak mogłam wybaczyć komuś, kto mnie zdradził, skoro sama nie wybaczyłam sobie zdrady?

Jak mogłam pokochać swojego wroga, skoro sama, tak naprawdę nie wiedziałam, co znaczy miłość do siebie samej?

Z chwilą kiedy to sobie uświadomiłam, reszta poszła bardzo szybko. Zrozumiałam, że muszę powołać się na Istotę zdecydowanie mocniejszą i mądrzejszą ode mnie.

Tym razem stawiając sobie kogokolwiek przed sobą, nie zaczynałam od siebie, ale od Boga 🙂 Wypowiadałam słowa: „Skoro Bóg Ci wybaczył, to i ja Ci wybaczam; Skoro Bóg Ci zapomniał, to i ja zapominam„. I tak już pozostało.

Z każdym przebytym krokiem, z każdym przerobionym poziomem duchowym, pojawiały się kolejne próby, wskazujące mi, czy jestem na właściwej drodze, czy też jeszcze się gubię. Chyba najcięższą dla mnie, do tej pory, była próba pełnego zaufania i oddania Ojcu.

Pracowałam wtedy nad Mocą. Musiałam wejść w pokorę i pewność, że bez względu na to, co się stanie, jestem bezpieczna.

Była już głęboka noc, gdzieś koło 2-giej. Położyłam się do łóżka i czułam, jak powoli zanurzam się w sen. W pewnym momencie poczułam jak coś lub ktoś powoli zsuwa ze mnie kołdrę. Podniosłam głowę wierząc, że to moja kotka Lilou znów psoci. Zobaczyłam jednak zarys ciemnej, zakapturzonej postaci, która nagle zmieniła się czarny pył (trudno mi określić dokładnie, jak to wyglądało) i poprzez mój czakram serca normalnie we mnie weszło! Lęk, niesamowity, wszechwładny lęk wypełnił mnie całą!

Nie wiedziałam co mam robić.

Wciąż byłam świadoma tego, co się dzieje, ale moje ciało już do mnie nie należało. Wtedy z całą mocą zaczęłam odmawiać modlitwę „Ojcze Nasz”. To coś jednak zamykało mi usta tak, że nic nie mogłam wypowiedzieć.

„Zwróciłam” się więc do siebie, jako do Dziecka Bożego i w myślach odmówiłam słowa modlitwy. Owszem, były również próby „wejścia” w moje myśli, ale fakt, że całą sobą wiem, że jestem Dzieckiem Boga, nie pozwalał mi na wątpliwości, które w takiej sytuacji mogły by być zgubne.

Z chwilą gdy wymówiłam słowa „(…), ale zbaw mnie od złego” ciemny pył ze mnie uleciał a moje ciało znów należało do mnie. Pewnie niektórzy z Was, czytając te słowa pomyślą, że nastąpiło opętanie…, by tak się stało, to nie tylko moje ciało, ale Dusza i Duch musiały by być zajęte przez tą energię. 

próbaInna próba, na której wspomnienie się uśmiecham, odbyła się w sklepie 🙂

Nie bardzo lubię robić zakupów. Miejsca takie, jak centra handlowe męczą mnie i nudzą. Muszę cały czas pilnować swojej energii, by po skończonej bieganinie po sklepach, nie wrócić do domu wycieńczona i z bolącą głową.

To był jeden z tych dni, kiedy trzeba było jednak wybrać się na taki spacer. Pamiętam jak przyglądałam się mojemu Miśkowi, próbującemu zdecydować się, która kurtka lepiej na nim leży 🙂 (To podobno my kobiety mamy problemy z wyborem).

Przyglądałam mu się, sama starając się określić, która z kurtek jest lepsza, gdy nagle wszystko wokół się wyciszyło, światła przygasły, zaś muzyka stała się jakby bardziej „nęcąca”. Poczułam się fantastycznie, bezpiecznie. Wnętrze sklepu zaczęło się mienić dziwnym światłem, jakby ktoś rozpalił tysiące ognisk a ich blask rozświetlał wszystko.

Fantastyczne uczucie ciepła wypełniło mnie całą. Było mi dobrze. Nie widziałam już mojego Miśka, półek z ubraniami, znalazłam się w innym świecie. I wtedy przyszły słowa..”Jeśli przejdziesz do Drugiej Strony (Ciemnej), to otrzymasz moc, jakiej nikt nie ma, otrzymasz wszystko, o co poprosisz..”

Super nie? I wiecie co? Zaczęłam się śmiać. Nie na głos, ale wewnątrz siebie. Ktoś mógłby powiedzieć, że to był „śmiech do łez”. Ja tak właśnie się śmiałam! 🙂

I znów wewnątrz siebie, wypowiedziałam słowa, że ja zawsze będę stać tam, gdzie Jezus.

W tym momencie wszystko znikło. Znów znalazłam się w sklepie, muzyka już wcale nie była taka fajna, a mój Misiek wciąż przeglądał się w lustrze 🙂  Na to wszystko przyszedł sprzedawca i poprosił nas o opuszczenie sklepu. Tym razem śmiałam się na głos. I wiecie co..? Poczułam się niesamowicie wolna i szczęśliwa. Nie kupiliśmy wtedy żadnej kurtki, ale poszliśmy na bezkofeinową kawę z mlekiem sojowym. Pycha!

Takich prób jest wiele. Za każdym razem jest inna. Nie zawsze jednak, Góra dopuszcza do nas Ciemną Stroną by ta nas testowała.  Bywa, że to nasz Opiekun sam nas egzaminuje. Jeśli tak jest, to znaczy, że wzrastacie, że przechodzicie z jednej klasy do drugiej. Tu trzeba się cieszyć, bo z każdym zaliczonym egzaminem przychodzi dar i moc. Przychodzi również wdzięczność i miłość..

Spokojnie mogę powiedzieć, że każdy nasz dzień jest próbą, sprawdzeniem, czy jesteśmy czyści w myślach, mowie i czynie. Co robić w takich chwilach?

Wszystko oddawać Ojcu. Wszystko!

Właśnie wtedy, gdy już brakuje Wam sił, gdy wydaje się, że wszystko co najgorsze Was dopada, właśnie wtedy kierujcie się do Ojca. Dobrze jest w porannej modlitwie poprosić, by w tym dniu towarzyszył Wam Jezus i korygował Wasze poczynania. Spróbujcie w Jego obecności nazwać kogoś idiotą lub kretynem 🙂 No nie da się 🙂

W chwili obecnej jestem w próbie. Trochę boli ale „niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba”, choć to niełatwa rzecz 🙂

 

, , ,

2 Responses to Próba

  1. Aleksandra 11 października 2015 at 11:04 #

    Witaj Madziu,

    Bardzo dobry artykul. Jesli chodzi o probach taka sytuacja miala miejsce jakies 2 tygodnie temu w pracy.Nagle ktos mily zrobil sie nie mily.Az oczom nie wierzylam I uszom.W tamtym momencie myslalam ze szefowa wyrzuci mnie z pracy.Trwalo to wszystko ok tygodnia.A ja bardzo duzo sie modlilam I pomyslalam ze jak nie ta praca to moze ma byc inna.Poraz pierwszy zaufalam Bogu.Ciezko bylo zwlaszcza ze ta praca to moje pierwsze spelnione marzenie .To praca biurowa.Jestem wdzieczna za nia, gdyz 3 lata pracowalam na Housekeepingu.
    W tej chwili poddana jestem probie trwa to juz ok 2 mc chodzi o mezczyzne.Sytuacja jest taka ze nie chce sie spotkac ale pisze ze sie niebawem spotkamy.Poraz pierwszy mam taka sytuacje.Niby jestem w zwiazku a weekend spedzamy osobno.Jak mu napisalam, ze moze bedzie lepiej jak bedziemy przyjaciolmi to sie oburzyl.Jedno wiem kocham go I chce z nim byc.Codziennie sie modle o niego do Pana I zaufalam bezgranicznie w 100%.

    Aleksandra 🙂

    • Magdalena 30 października 2015 at 11:10 #

      Olu.. Praca nad sobą nie jest łatwa. Musimy praktycznie zmienić w sobie wszystko. By wytrwać, trzeba zawsze mieć przed oczami cel, ideał, do którego dążymy. To pomaga. Zaufanie jest tu konieczne. Trzymam kciuki. Dasz radę:))

Dodaj komentarz

CommentLuv badge