Przeznaczenie

Minęło naprawdę sporo czasu, odkąd ostatni raz usiadłam do Latarniam.pl.  Przyczyną tego nie był brak czasu, brak tematów, czy też niechęć do dzielenia się tym, co we mnie, ale ogromne zmiany, które zaszły i wciąż zachodzą w moim życiu.

Wszystko zaczęło się od całkowitego powierzenia się Przeznaczeniu. W Światłości i Świetle obudziłam swoje Przeznaczenie będąc w 100% pewną, że podołam zmianom, które nadejdą. No i nadeszły.

Były tak mocne i tak nie do ogarnięcia, że przez kilka dni kompletnie nie mogłam sobie poradzić sama z sobą. Jakby tego było mało, z chwilą, gdy “pogodziłam się” ze zmianami, przychodziły nowe – mocniejsze, bardziej bolesne. Cały mój świat, to kim byłam, kim chciałam być, moje marzenia, plany na przyszłość, wszystko to dokładnie legło w gruzach. Nic już nie było i nie jest takie jak poprzednio.

Upadłam na samo dno

Stało się tak, jakbym już nie była sobą, ale zupełnie kimś innym, obcym, nieznanym mi samej. Na dodatek, gdy kierowałam się do osób, które podobnie jak ja pracują z energią z prośbą o pomoc, żadna z nich nie była i wciąż nie jest w stanie nic zrobić. Jedyne co mi pozostało to powierzenie się woli Ojca…

Tak jak napisałam wcześniej, sięgnęłam dna. Ból fizyczny, psychiczny i duchowy był ogromny. Wszystkie moje lęki, które wydawać się mogło, miałam już dawno przepracowane, pojawiły się i uderzyły we mnie ze zdwojoną siłą. Poczucie totalnego osamotnienia i oddzielenia od Światła było jednak najgorsze.

Przestałam widzieć i czuć energię

Zaciskając zęby przyzywałam Jezusa, choć wiedziałam, że wystarczy tak niewiele, by wszystko to zakończyć – granica pomiędzy Światłem a Ciemnością jest tak niewielka. Wbrew wszystkiemu i wszystkim, uparłam się. Powiedziałam sobie, że nie dam się złamać. Nie wiem też, ile razy musiałam w sercu wykrzyczeć, że należę do Światła i moją wolą jest by w Nim pozostać. Jedynie w kręgu ognia mogłam odpocząć, nabrać tchu, choć i to nie zawsze było możliwe. Mój stan fizyczny na to nie pozwalał. 

Nie wiem kiedy nastąpił przełom. Nie wiem też, czy próby zaliczyłam. Faktem jest, że odrodziłam się na nowo. Zrozumiałam co znaczy ufać sobie i Ojcu. I tylko sobie i Ojcu.

Odnalazłam własną moc

Całe moje życie zostało przetasowane, przewartościowane. Znajomi, przyjaciele a nawet zupełnie obcy mi ludzie pokazali swoją prawdziwą twarz, niektórzy otworzyli serca, inni je zamknęli. Lecz nie chodzi tu o to, by wchodzić w ocenę, ale o naukę i zrozumienie, że każdy ma prawo być tym, kim chce być. Przestałam oczekiwać a zaczęłam cieszyć się tym, co mam. Każdą minutę życia czuję całą sobą – nie wiem jak inaczej opisać ten stan.

Teraz wiem, że nigdy nie zostałam pozostawiona samej sobie, że moi Opiekunowie, sam Ojciec był i jest ze mną nieustannie. Nie dałabym rady gdyby nie moje Kochanie. To On trzymał mnie za rękę i nie pozwalał zwątpić – zresztą wciąż to robi. Dla nas dwojga wciąż nie jest to łatwy czas. Czas zmian się nie skończył, wiele jeszcze przed nami, ale w tym wszystkim jest już Moc i pewność. Przede wszystkim jest Miłość.

I teraz nasuwa się pytanie dlaczego Wam o tym piszę? Przecież nasze życie nie zawsze jest usiane różami i to zupełnie normalne, że musimy zdawać z niego egzamin. Piszę Wam o tym, byście właśnie w takich chwilach pamiętali, że naprawdę jesteśmy dziećmi Światła i jest nieprzerwanie toczona wojna o nas i przeciw nam.

Światło, które nosimy w sercach jest bezcenne! Dlatego wciąż w nasze serca sączone jest zwątpienie, poczucie niskiej wartości, smutek, lęk, stan oddzielenia od Boga i ludzi. W takich chwilach trzeba się zaprzeć, wytrzymać i oddawać Ojcu. I wiem, że będzie boleć, że popłynął łzy, ale nawet i to oddać Bogu, by swoją Miłością przemienił to w najcenniejszy klejnot i oddał to tym, którzy w tym momencie bardziej niż my potrzebują miłości i wsparcia.

Wtedy zaczniecie współtworzyć w dobrym i wejdziecie we współodczuwanie wszystkiego co jest. Jeśli próba jest wynikiem działania zła, to uwierzcie mi, że szybko się skończy. Złu nie bardzo uśmiecha się by energia jaką generuje była przemieniona w świetlistą dla dobra innych. W przypadku gdy to, co się dzieje jest egzaminem Świata Duchowego, to zostanie on zaliczony, a Wy wzrośniecie energetycznie i duchowo.

Pamiętajcie, że z chwilą, kiedy wchodzicie na ścieżkę rozwoju duchowego, zaczynacie być widoczni dla światów duchowych, tych po ciemnej i tych po jasnej stronie. Ciemna strona zrobi wszystko, by z powrotem sprowadzić Was do poprzedniego stanu przeciętnej egzystencji. Tu wszystko jest na kredyt i od zaraz. Ceną – Wy jesteście. Światło zaś będzie się przyglądać poczynaniom i sercom Waszym. Na jego przychylność trzeba sobie zapracować. Tu nic nie ma za darmo. Jednak w chwili, gdy swoją postawą i czynami udowodnicie, że zasługujecie na wsparcie NIGDY już Was nie opuści.

Kolejna rada..

Nie przywołujcie Przeznaczenia, jeśli nie jesteście gotowi na to, co ze sobą przyniesie i nie macie zapisanego w sobie pełnego zaufania w Boga Ojca.

On i my jedno jesteśmy

, , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Jeszcze nie komentowano.

Dodaj komentarz

CommentLuv badge