Przyjaciołom.. moim..

Tak sobie z Jolcią czasem dumamy.. rozmawiamy sobie chwilę, bądź godzin kilka, o nas, o życiu, o zmianach jakie zachodzą. Patrzymy na drogę, którą przeszłyśmy, jakże podobną choć trzy lata temu nie wiedziałyśmy o swoim istnieniu. Podobne zainteresowania, odczucia, a przy tym jakże inne spojrzenie na rzeczywistość.

Przyjaciołom.. moim..

Jednak to, co najpiękniejsze to fakt, że zawsze wracamy ku jednemu. Bo przecież wszyscy wracamy. I nie ważne jest, na którym etapie drogi jesteśmy. Wszystko jest na niej ważne. Każda nasza porażka zamieniona w zwycięstwo, rezygnacja przemieniona w determinację, by się nie poddać.

Człowiek – kiedyś przyjaciel, obrzucający nas kamieniami-słowami (wie, gdzie uderzyć, tak dobrze nas przecież zna) – staje się zwierciadłem tego, kim możemy się stać w chwili, gdy zapomnimy o szlachetności. Każda chwila na drodze jest bezcenną, bo niepowtarzalną. Choćbyśmy chcieli powrócić do niej, nie da się. Uczymy się więc uważności, by ostatnia kropla z kielicha nie zmieszała się z pyłem podróży. I choć czasem zmęczeni marzymy o odpoczynku serce rwie się do drogi, bo wie, że to już tak blisko.

Patrzymy więc w twarze mijających nas współtowarzyszy. Też zmęczeni czasem pokrzepią nas swoim uśmiechem, bądź pogardą uderzą w twarz, choć dusze ich lękiem przepełnione. Oni też są ważni. Kto wie, czy nie najważniejsi. Bo jakże łatwo jest osądzać, prostując po żołniersku pierś, gdy droga jest prostą.  Łatwo jest mówić i palcem wskazywać, a samemu kryć się za plecami iluzji i kłamstw. Ale ta lekcja też jest ważną. Patrząc z boku uczymy się nie podążać tymi ścieżkami, tylko we własnym sercu budować ciszę i zrozumienie. Mocy nie zbudujemy podpięci pod drogę innych. Oni sami, własnym śladem budują swe przeznaczenie. I choć wołają- chodźcie za mną- droga ich ciemną być może, choć świetlistą się wydaje.

I tak sobie z Jolcią rozprawiamy, śmiejąc się z naszej naiwności dziecka, choć czasem i troska o bliskich serce zmrozi. Bo nie jest łatwo iść własną drogą. W tłumie łatwiej i raźniej, ale tłumnie do nieba się nie idzie, lecz samemu i po cichu. Niebo kocha prawdę własnymi rękoma wypracowaną. Nie bajki i baśnie o bogach i zeusach, o walkach i ugrzecznionej miłości. Niebo zapyta- co zrobiłeś, by droga stała się lepszą dla braci swych najmniejszych? Tu serce zatrzyma się na chwilę w zastanowieniu i w pokorze- co uczyniłem? I nie ważne już będzie jakimi byliśmy w oczach innych, ale dusza nasza własnym sędzią się okaże i oceni. 

I nie wiem Jolu co powiedzieć, co napisać będąc w tej chwili mej drogi. Mój duch, jak i duch wielu budzi się i woła. On jest wskazówką i latarnią. I chociaż tak wiele zwodniczych pułapek wokół stóp i wszystkie one wydają się dobre i piękne, wiem, że ominiemy je z powodzeniem. Bo to w ciszy i w nicości jest największe tworzenie.

, , , , , , , , , , , , ,

Jeszcze nie komentowano.

Dodaj komentarz

CommentLuv badge