The Reconnection

Moja kolejna przygoda, tym razem z …

Reconnection – czyli, połączeniem ze Źródłem

…zaczęła się całkiem niechcący. Ot, najnormalniej w świecie znalazłam w internecie komentarze, dotyczące książki Pana Erica Pearl „Połączenie ze Źródłem”. Długo się nie zastanawiając, zamówiłam ją, by już po tygodniu zgłębić jej treść. W sumie nic nowego w niej nie znalazłam. Zaintrygowała mnie jednak jedna rzecz…

Podczas czytania, moje serce biło, jak po kilometrowym biegu, a w moich dłoniach czułam mrowienie, podobne do mrowienia podczas zabiegu Reiki.

I znów w internecie, znalazłam osobę, która zrobiła dla mnie Uzdrawianie Rekonektywne na odległość. Zero wrażeń. Oczekiwałam spektakularnych zjawisk, wychodzenia z ciała, no wiecie, miałam nadzieję, że wydarzy się coś extra.

Coś co sprawi, że się tym czymś zachwycę. A tu zupełnie nic. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie sprawdziła tego głębiej. Postanowiłam spotkać Pana Erica Pearl osobiście. Stało się to w listopadzie 2013 roku w Londynie, gdzie zrobiłam i zaliczyłam wszystkie trzy stopnie, uprawniające mnie do wykonywania Reconnective, Healing i Reconnection. Jednak to nic, w porównaniu z wiedzą jaką otrzymałam i wrażeniami po samym Reconnection. Istne szaleństwo 🙂

The-ReconnectionDo tej pory, jak to wspominam, śmieję się na całego 🙂

Przyjaciele u których się zatrzymałam mówili, że przez te pięć dni mojego pobytu u nich, stało się w ich życiu tyle, ile w ciągu całego roku!

Ja sama, pomimo tego, że przecież na co dzień mam do czynienia z różnymi energiami, łapałam się na tym, że dzieje się ze mną i we mnie coś dziwnego.

Pomijam te wszystkie symptomy, jakie wiążą się z Reconnection, czyli mrowienie w ciele, zimno i gorąco na przemian, jasnowidzenie, namacalna obecność Świata Duchowego, wpływ na elektryczność.. Ja chcę tu powiedzieć o takich zbiegach okoliczności, które pokazały mi, pod jaką opieką i ochroną jestem 🙂

Dla przykładu opiszę może, tylko jeden dzień, zupełnie dla mnie zwariowany 🙂

Wracałam po całym dniu zajęć i zdanym końcowym egzaminie, z III stopnia Reconnection do domu przyjaciół. Byłam już dość zmęczona. Zajęcia zaczęły się o dziewiątej rano, a skończyły o ósmej wieczór.

Miałam przed sobą około półtora godzinną podróż z dwoma przesiadkami. Nie wiem czy wiecie jak wygląda metro w Londynie o tej porze. Tłumy ludzi! Gdy wysiadłam na Victoria Station zderzyłam się z masą, która z prędkością lawy kierowała mnie nie do stacji pociągów, gdzie miałam przesiadkę, ale gdzieś zupełnie w innym kierunku.

Jak się okazało, stacja miała zostać zamknięta z powodu awarii, na moście łączącym Londyn wschodni z zachodnim. Pomyślałam sobie,” suuuuper”. Przyjdzie mi spać gdzieś w krzakach w centrum Londynu. Tego w swoim życiorysie jeszcze nie miałam.

W tym właśnie momencie, gdy już oczami wyobraźni widziałam siebie, dzielącą miejsce sypialne w parku z innymi podobnymi do mnie podróżnymi, ni stąd, ni zowąd, pojawił się przede mną wysoki, wręcz ogromny mężczyzna. Zdecydowanie torował sobie drogę napierając na ruchomą masę ludzi dokładnie w tym kierunku, w którym i ja docelowo zamierzałam dość.

Nie zastanawiając się długo, schowałam się za jego plecami i szłam całkowicie bezpieczna do miejsca, z którego odjeżdżały pociągi.

Gdy znalazłam się na miejscu, mój „przewodnik” zniknął. Nie mam zielonego pojęcia co się z nim stało. Przecież tak wielki człek nie mógł się rozpłynąć, a jednak.. Nie zastanawiałam się jednak nad tym z byt długo, gdyż pojawił się inny problem. Ponieważ pociągi były odwołane, zamykano stacje i policja ze względów bezpieczeństwa wypraszała wszystkich.

Znów przed moimi oczami pojawił się widok mnie samej w londyńskim parku. Próbowałam się skontaktować telefonicznie z moimi przyjaciółmi, ale mój network nie działał, chociaż wszyscy wokół twardo rozprawiali o tym co się dzieje, telefonicznie.

No nic, „niech się dzieje wola nieba”- pomyślałam i w tej chwili moją uwagę przykuła grupka ludzi, rozprawiająca żywo z kontrolerem biletów, tuż przy bramkach wejściowych na perony.

Podeszłam bliżej, by przekonać się, że i ten pan przekonuje podróżnych do opuszczenia stacji. Wtedy zauważyłam stojącego obok mnie wysokiego mężczyznę. Miał jasne włosy, lekko pociągłą twarz, szare oczy. „Że też nie jest mu zimno” pomyślałam, gdyż ubrany był tylko w szaro-granatowy, lekko połyskujący srebrem garnitur z rozpiętą pod szyją koszulą. No i wiecie co się stało?

On nachylił się do mnie i powiedział: „Idź szybko na peron trzeci, tam stoi pociąg do Bromley Sauth. Idź szybko, bo nie zdążysz”.

No kurcze, zdębiałam! Skąd on wiedział gdzie chcę jechać!

Posłuszna jego słowom poszłam. Znalazłam pociąg (był zapchany do granic możliwości).. i usiadłam. Przy stoliczku. Rozumiecie?!!! Zapchany pociąg, a ja wchodzę i znajduję miejsce siedzące i to ze stoliczkiem!!

Zaczęłam się głupkowato uśmiechać do czasu, aż sobie uświadomiłam, że nie skasowałam biletu. „No to git, zapłacę mandat”. Szczerze mówiąc było mi już wszystko jedno. Ja już chciałam być w domu. Gdy dojechałam do Bromley z pełną determinacją skierowałam się do bramek wyjściowych, by wytłumaczyć kontrolerowi dlaczego nie skasowałam biletu, gdy ten, w chwili, gdy już do niego dochodziłam, odwrócił na nagle i odszedł!

Bramka była wolna!! Mogłam spokojnie przejść, bez żadnych problemów! A ja stałam. Nie mogłam uwierzyć..”No idź”- usłyszałam głos. No i poszłam..

Dochodząc do wyjścia odwróciłam się jeszcze by, sprawdzić czy czasem nikt nie chce mnie zatrzymać i zobaczyłam pana kontrolera spokojnie sprawdzającego bilety w miejscu, gdzie jeszcze minutę temu, nikogo nie było.

W totalnym szoku poszłam na przystanek autobusowy, gdzie już „czekał” na mnie z otwartymi drzwiami autobus, a pan kierowca na mój widok uśmiechnął się i powiedział, że czas już jechać. Dostałam głupawki 🙂 Śmiałam się całą drogę, dziękując w duchu za opiekę.

Na miejscu czekała na mnie Ania z Lulim, którzy bezpiecznie zaprowadzili mnie do swojego domu.

Pracując z energią, wiem jak ważna jest ochrona. Tutaj mogłam przekonać się o niej naocznie i to w tej rzeczywistości (trochę inaczej to wygląda w przestrzeniach).

Możecie mnie zapytać, co mi dało Reconnection ?

Hmm.. Podłączona do Źródła już byłam – sama to sobie wypracowałam. Świadoma istnienia Sił Wyższych, obcowania z nimi również.

Reconnection stało się dla mnie nowym narzędziem pracy z drugim człowiekiem. Pozwoliło mi na przyspieszenie działań w takim zakresie, że osoba przyjmująca Reconnection, może w bardzo krótkim czasie, zacząć odczuwać ich skutki.

Tak czy owak, oczyszczam każdego, zapisuję go w pasmach boskich, wpisuję Świadomość i Obecność Boga Ojca w nim tak, by Dusza mogła obudzić się na Planecie Dusz, jednak Reconnection pozwala mi uzyskać większe efekty przy działaniu i oczyszczaniu ciała egzystencjalnego osoby, która do mnie przychodzi.

I o to tu chodzi!

Osoba taka, szybciej zaczyna żyć własnym życiem, jest swobodniejsza, szybciej realizują się jej marzenia i pragnienia. Jest szczęśliwsza. Do tego dochodzą uzdrowienia (Reconnective Healing).

Kiedy większość osób myśli o uzdrawianiu, ma na myśli sytuację, gdy ktoś cierpi z powodu określonej dolegliwości lub zranienia, a następnie stan jego zdrowia się poprawia.(…)

Uzdrowienie jest również przywróceniem osobie, jej duchowej integralności, całościowości. W swojej istocie uzdrowienie jest usunięciem bloków lub przeszkód, które nie pozwalają nam na doświadczanie doskonałości Wszechświata. Uzdrawianie dotyczy również naszej ewolucji, jak również zawiera w sobie ewolucyjną przebudowę naszej struktury DNA.

W ten sposób możemy połączyć się z Wszechświatem na nowym poziomie„- Eric Pearl 

Dla mnie samej, Reconnection stało się potwierdzeniem, że my Ludzie, nie jesteśmy pionkami w Kosmosie. Pokazało mi po raz kolejny, że jesteśmy integralną częścią Wielkiego Planu, że jesteśmy tu po to, by poprzez nasze myśli, słowa i czyny zmienić tę rzeczywistość, wypełnić ja Miłością, napełnić energią Chrystusową i tym samym wskazać drogę innym. Niby tacy mali, a jednak tak wielcy…

 

, , ,

Jeszcze nie komentowano.

Dodaj komentarz

CommentLuv badge