Rok 2016 i 2017

No i mamy rok 2016 ..

Rok, na który czekało wielu. Przyznaję, że ja również. Przede wszystkim dlatego, że jest to rok przełomu, gdzie coraz wyraźniej widoczna będzie linia pomiędzy tym co „ciemne”, a tym co „jasne”. Jest to czas przejścia, przedsionek do świata, który zbudowaliśmy sobie sami. Zarówno rok 2016 jak i 2017 są czasem danym nam, byśmy ostatecznie zdecydowali, w jakiej rzeczywistości chcemy żyć. Czy w tej pełnej cierpienia i brutalności, czy w takiej, gdzie miłość i harmonia będą wypełniać nasze serca i życie. Jest to czas opowiedzenia się, po której stronie barykady chcemy stać. Czas totalnego oczyszczenia i uwolnienia się od starych paradygmatów i przekonań.

Dla wielu może być to bardzo bolesne. Być może będzie się wiązało ze śmiercią kogoś bliskiego, rozpadem związku, utratą pracy, chorobą. Zresztą obserwując sytuację na świecie, sami z łatwością możecie to zaobserwować. Brat staje przeciw bratu. Choroby zbierają swoje żniwo. Różne „akcje charytatywne” nawołują do coraz większych datków na szczepienia dla dzieci w Afryce, ginące gatunki zwierząt, czy też sprzęt medyczny.

Z drugiej strony naiwni, czy też nie do końca świadomi ludzie biorą udział w tego tym akcjach nie wiedząc, że ich pieniądze (które zresztą też są wyrazem energii), nie do końca są wydawane na planowane cele. (A przecież płacimy podatki.). W telewizji coraz więcej reklam cudownych medykamentów, napojów, które rzekomo mają postawić nas na nogi. Coraz więcej uzdrowicieli i jasnowidzących, którzy przepowiadają wojny, kataklizmy i ogólny rozpad naszej cywilizacji i planety. Gdzie się nie odwrócić tam ciemność i zakłamanie. Wystarczy wyjść do centrum handlowego, by móc zobaczyć ogrom (i tu wcale nie przesadzam) ciemności w ludziach. Patrząc w ich oczy z łatwością można zobaczyć oczy demonów. Do tego nie potrzeba nawet umiejętności widzenia energii. Coraz więcej nawiedzeń, depresji w ludziach, czarnowidztwa i samoopętań. Czyli horror w czystej postaci. 

Patrząc na to wszystko można zacząć się zastanawiać, po co w ogóle tu być, rodzić dzieci, starać się żyć tak, by być czystym i prawym człowiekiem. Walka z góry wydaje się przegraną. Ale czy na pewno?

W chwili, gdy popatrzymy na siebie i na to co dookoła z dystansem, zrozumiemy  i poczujemy, że to wszystko co się dzieje jest dobre. Biorąc pod uwagę sam fakt, że niestety żyjemy na planecie czyśćcowej, tego typu oczyszczenie jest konieczne nie tylko dla nas jako doświadczających dusz, ale również dla samej planety. Ona też, jako istota żywa wzrasta wraz z nami. Zobaczcie, coraz więcej rodzi się Dzieci Indygo, Dzieci Światła. Wzrasta świadomość ludzi, którzy odrzucając stary system wierzeń dostrzegają, że to kim są, zależy tylko od nich samych. Odrzucają szczepienia, sprzeciwiają się mordowaniu zwierząt, chcą żyć w zgodzie z rytmem natury. Odnajdują moc i światło w sobie czując, że są kimś więcej niż tylko kolejnym krokiem w ewolucji. 

Wojownicy Światła z odwagą i determinacją przekazują zapomnianą wiedzę, nie ustają w działaniach, by uzdrawiać nie tylko ciało ale i dusze ludzi. Coraz więcej tych, którzy mając kontakt z Energią Chrystusową przekazują Ją dalej. Powoli zaczynamy czuć, że wszyscy jesteśmy zjednoczeni z Bożym Wszechświatem i wszędzie istnieje Życie Boże. Harmonia, ład boży, miłość – zaczynają być celem dla wielu.

No dobrze, ale jak się w tym wszystkim połapać? Jak odróżnić Światło od Ciemności? Kłamstwo od prawdy?

Trzeba w sobie wypracować stan odczuwania tego co wokół. Kiedy przykładowo rozmawiam, czy też słucham wywiadu z kimś, kto uważa się się za mędrca, lub też osobę obeznaną ze światem energii i ducha, staram się tę osobę czuć. Nie analizuję jej słów, ale staram się ogarnąć wszystko co mówi sercem. Kiedy moje odczucia są – nazwijmy to, pozytywne i ciepłe (nie wiem jak je nazwać inaczej) to słucham nadal. Jeśli nie, to grzecznie kończę rozmowę, lub wyłączam komputer. Proste. Pamiętajcie, że po każdej rozmowie z kimś, kto jest pozytywny i niosący w sobie Światło, zawsze będziecie się czuć zbudowani i natchnieni nadzieją. To jest bardzo ważne.

Będąc w sytuacji, gdy nie wiem jak mam postąpić, zawsze pytam jak, by na moim miejscu postąpił lub zachował się Jezus. (Dlaczego akurat Jezus? Jest mi On szczególnie bliski. Jako Syn Boga przybrał ciało człowiecze, by podobnie jak my żyć tu i pracować. Wskazał drogę jak obudzić w sobie ojcowską cząstkę – Chrystusa). I tak, w chwilach zwątpienia, zawsze słyszę słowa o odwadze. Gdy czuję się zraniona, mówi mi o wybaczaniu. Zawsze przychodzi zrozumienie sytuacji, w jakiej się znalazłam, nauka, tłumaczenie. Oj nie należę do pojętnych uczniów 🙂 Dzięki temu uczę się jak żyć i jak patrzeć na drugiego człowieka. (Nie zawsze jest to proste)

Bardzo ważne jest bycie w wewnętrznej ciszy. Gdy wokół panuje rozgardiasz i chaos „uciekam” do serca. Skupiam się na nim i na własnym świetle. Rozświetlam siebie i swoją przestrzeń. Zresztą robię to każdego dnia rano i wieczorem pamiętając również o całej planecie. To ważne.

Tam, gdzie trwa wojna, ból, cierpienie i oddzielenie od Ojca, ja przesyłam światło miłości, zrozumienia i ładu bożego. Wprowadzam obraz wzajemnego poszanowania pomiędzy wszystkimi istotami. Czyniąc to wszystko, staram się w każdej chwili utrzymać czystość w myślach, mowie i czynie. Nie interesuje mnie życie drugiego człowieka, nie oceniam. Staram się brać wszystko takim jakie jest. Jeśli jednak jest coś, co nie jest zgodne ze mną i moim sercem – wprowadzam zmiany. ( Dotyczy to jednak tylko mojej rzeczywistości. Jakąkolwiek ingerencje w życie innych uważam za niezgodne ze mną. Każdy ma prawo żyć tak jak chce i czuje. Każdy potrzebuje doświadczać innej strony życia. Szanuje to).

Tu dochodzimy do kolejnej bardzo ważnej rzeczy, o której zresztą już pisałam. Trzeba podjąć decyzję, w jakiej rzeczywistości chcemy żyć. Ilekroć patrzę na relacje telewizyjne mówiące o tym, co na świecie, ilekroć słyszę słowa przepowiedni o czekających nas nieszczęściach wiem, że to nie jest moja rzeczywistość. Jako Istota Światła świadomie podjęłam decyzję życia i doświadczania w rzeczywistości pełnej harmonii i ładu bożego dla siebie, całej planety i wszystkich istot. Taka jest moja wola. Pełne obudzenie świadomości Chrystusa we wszystkim co jest. Wiem, że wiele pracy przede mną, że wiele muszę jeszcze w sobie samej zmienić, ale pracę rozpoczęłam. I dopnę swego 🙂

Najbliższe dwa lata są bardzo ważne – Rok 2016 i 2017. Dlatego wybierając wytrwajcie. Choćby się światy waliły pracujcie nad sobą i swoim życiem. Ufajcie sobie i Ojcu. Dbajcie o swoje rodziny i bliskich. Niech relacje pełne miłości i wzajemnego poszanowania w Waszych domach staną się fundamentem, bazą, do której zawsze możecie wrócić.  Będzie trudno. Będą łzy i rezygnacja. Pamiętajcie jednak, że wbrew temu co mówią wielcy tego świata, Miłość i Światło już zwyciężyło. (Ja wiem, że nasza planeta przestanie być planetą czyśćcową).

Jeśli czytając teraz moje słowa jesteście w sytuacji wydającej się bez wyjścia, jeśli czujecie, że nie macie już sił, że właściwie wszystko i wszyscy odwrócili się przeciwko Wam, że nie ma pieniędzy, zdrowia, pracy, miłości.. postarajcie się poczuć moje słowa..

Nie poddawajcie się.  Nie jesteście sami. W każdej chwili, jeśli tylko poprosicie otrzymacie wsparcie. A gdy poprosicie – zaufajcie. I niech się dzieje. Nie ważne jak. Niech się dzieje. Po pełnym oddaniu się Ojcu przyjdzie zmiana. ” (…) Ja to wiem, byłam tam, nie raz”.

, , , , , , , , ,

8 Responses to Rok 2016 i 2017

  1. Beata 20 stycznia 2016 at 21:38 #

    Madziu Twoj blog jest prawdziwa latarnia 🙂 dziekuje ze jestes :*

    • Magdalena 20 stycznia 2016 at 22:21 #

      Hej Mała:))
      To ja dziękuję!! Dzięki swojej pracy nad sobą i wytrwałości zmieniłaś praktycznie wszystko w swoim życiu! Jestem z Ciebie niesamowicie dumna:)
      Przytulam mocno!
      Magdalena:)

  2. Irek 21 stycznia 2016 at 09:55 #

    Witaj Madzia. Bardzo dziękuję za te słowa. Dziękuję ci za to że jesteś!! Dziękuję ci za to, że dzielisz się swoją mądrością i swoimi doświadczeniami. Wielu z nas odczuwa „coś”, jednak wyalienowani zastanawiamy się, czy to czasem nie my sami zwariowaliśmy.

    Twoje słowa pokazują mi, że powinienem dalej podążać tą ścieżką i przede wszystkim nie poddawać się. A to nie jest łatwe, gdy czasami tak długo trzeba czekać na konkrety, których chcemy doświadczyć.

    Madziu, z Całego Serca życzę ci w tym roku, abyś ty również się nie poddawała i dalej dzieliła się swoimi doświadczeniami. Są one bardzo pomocne!! A jak napisano w piśmie,

    „..Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili..”

    Dziękuję

    • Magdalena 22 stycznia 2016 at 14:08 #

      Irku..Dawno Cię nie „widziałam” 🙂
      I znów moje podziękowania do Ciebie za to, że się nie poddajesz. Dziękuję również za ciepłe słowa i życzenia noworoczne, jak również za to, że tak pięknie prowadzisz moją stronkę :)*
      Wprowadzanie zmian w sobie i w swoim życiu jest baaardzo trudne. Śmieję się czasem, że chyba łatwiej jest kopać przysłowiowe doły niż przyznać się przed samą sobą do popełnionych błędów i na dodatek zmienić w sobie chore przyzwyczajenia. Ale zdecydowanie jest to do zrobienia 🙂
      Dlatego nie dajemy się 🙂
      Pozdrawiam Cię ciepło i do „zobaczenia” 🙂

      Magdalena:)

  3. Marzena 23 stycznia 2016 at 10:03 #

    Witam serdecznie.
    Pani Magdo,nie znamy sie ale chce Pani podziekowac za to,ze prowadzi Pani tak cudowny blog, za wszystkie madre mysli,ktore Pani przekazuje, za wskazowki i madrosci,ktorymi sie Pani dzieli, za nadzieje,ktora Pani wzbudza w mojej Sercu, za kazdym razem kiedy czytam Pani nowy wpis.
    Pani blog jest jak drogowskaz,ktory wiele razy pokazal mi sciezke i utwierdzil w przekonaniu,ze chocby nie wiem co…trzeba isc wytrwale do przodu,budowac swoj swiat,swoje zycie w milosci, sile i wierze.
    Droge Swiatla -to ja Pani wskazuje piszac ten blog. Dziekuje z glebi serca!

    • Magdalena 23 stycznia 2016 at 11:20 #

      Pani Marzeno 🙂
      Dziękuję za ciepły komentarz. Jest dla mnie bardzo ważne, by każdy kto wejdzie na moją stronkę znalazł siłę i moc do zmian w sobie i w swoim życiu. Jeśli choć jedna osoba tak uczyni, to już nas będzie dwie, a potem cztery itd.. 🙂 Tym sposobem Światło będzie sukcesywnie wypełniać serca nas wszystkich.
      Dziękuję za Pani obecność na LatarniaM i za uśmiech jaki Pani wywołała w moim sercu.
      Przytulam ciepło,
      Magdalena:)

  4. Aleksandra 24 stycznia 2016 at 20:44 #

    Piekny I madry artykul z reszta jak I caly blog.Czytam go jak Biblie.Dziekuje, ze jestes Madziu 🙂
    Dziekuje za drogowskazy,ktore sa mi teraz bardzo potrzebne 🙂
    Buzka I do zobaczenia wkrotce.

    Aleksandra

    • Magdalena 21 lutego 2016 at 13:16 #

      Do zobaczenia Olu:)*

Dodaj komentarz

CommentLuv badge