Takie tam..

Nie jest łatwo pisać o wewnętrznych przemianach. Naprawdę trudno jest ubrać w słowa stan świadomości w jaki się “wchodzi” pod wpływem pewnych uczuć bądź emocji. Ponieważ Dusza przemawia do nas najczęściej poprzez obrazy      ( język abstrakcji), każdy kto wchodzi w medytację, kontemplację czy modlitwę, kontaktuje się sam z sobą (Duszą) poprzez obraz, który wywołuje pewne stany emocjonalne ( tu mówi się czasem o natchnieniu) i wchodzi w doświadczenie. Za nim pojawia się zrozumienie i pojmowanie. Nie są to łatwe procesy. Nasz umysł robi co może, by nie przyjąć tego co “nowe”. Stare oprogramowanie jest “bezpieczniejsze”.

Jednym z takich- nazwijmy to programów, jest nasze całkowite oddzielenie od Całości. Na dzień dzisiejszy wiele mówi się już o tym, że jesteśmy częścią Kosmosu, kroplą w oceanie, jednym ze wszystkim co jest. No i? Tak naprawdę, wystarczy jedno marne doświadczenie życiowe (które często jest sprawdzianem naszego stanu świadomości) i cała ta układanka o tym kim jesteśmy bierze w łeb. Od nowa popadamy w depresje, żalimy się nad sobą i jak to zwykle bywa oskarżamy o zaistniałą sytuację wszystkich za wyjątkiem siebie. Czasem i Bogu się oberwie. ( On tu jest Bogu ducha winien ) 🙂 Mało komu wtedy przyjdzie do głowy, by właśnie w takiej sytuacji skupić się na sobie, na własnej mocy (której ośrodek jest na poziomie naszego serca) i tę moc zaktywować- dokonać energetycznej zmiany na nowe. Z chwilą, gdy zaczynamy wątpić.. znów klops. Oczywiście wszystko wymaga wprawy i praktyki. Dlatego mówimy o doświadczaniu. W momencie, w którym już nie chcemy doświadczać zaczynamy rozumieć i co najważniejsze pojmować 🙂

Z tym pojmowaniem to jest dość ciekawa sprawa Za każdym zrozumieniem pojmowanie jest jakby “szersze”, większe. (Jak pisałam wcześniej trudno jest opisać stan świadomości). Prowadzi to do tego, że patrzymy na życie i to co z życiem się wiąże z innej perspektywy. Z perspektywy Duszy. Muszę przyznać, że jest to niesamowity stan. Daje on przede wszystkim wewnętrzną wolność i siłę. Po człowieczemu mówiąc istotność zdarzeń jest mniejsza, problemy przestają być problemami. Kończy się uzależnienie od emocji. Przychodzi umiejętność patrzenia na wszystko jako na całość. Nie jest się kroplą w oceanie. Jest się oceanem, kosmosem. Jest się oceanem i kosmosem jednocześnie!. A wszystko to odczuwamy będąc w parku! Co jest jeszcze lepsze…powoli odczuwamy każdą z własnych powłok..od fizycznej aż po kosmiczną. (Przecież jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga-Ojca naszego!) Zaczynamy “być” i “nie-być” jednocześnie.

Jak ten stan osiągnąć? Proste i trudne zarazem. Proste, bo cały ten mechanizm jest w nas już zapisany. Trudne, no cóż.. na ludzkie lenistwo i głupotę lekarstwa nie ma.. Trzeba zaufać sobie i Życiu, skończyć z wewnętrzną i zewnętrzną walką, unikać ludzi i sytuacji toksycznych, wejść w wewnętrzną ciszę i mądrość. I kochać. Po prostu kochać!

“Nowe przykazanie daję Wam, byście się wzajemnie miłowali tak, jak ja Was umiłowałem”.  To właśnie te słowa Jezusa Chrystusa są pierwszym krokiem do jedności w całości. 

, , , , , , ,

3 Responses to Takie tam..

  1. Aleksandra 17 grudnia 2017 at 07:06 #

    Ten artykul jest jak dla mnie.Dziekuje, ze jestes !!!!!

  2. Justyna 22 stycznia 2018 at 21:59 #

    Ciężko o tym pisać, ale też ciężko przeżywać.

    • Magdalena 25 stycznia 2018 at 15:05 #

      jestem wdzięczna za komentarz. Stan przeżywania zależy od naszej świadomości tego co przeżywamy :)- Tak sądzę i tak czuję 🙂

Dodaj komentarz

CommentLuv badge