Trzon Duchowy

Jak się walczy ze złem, każdy jest pobożny. Ale walkę trzeba zacząć od siebie. Dopiero po zwycięstwie nad sobą, można podnieść wzrok na drugiego człowieka…

/Skale astralne: p Zbigniew Popko/

 

Trochę czasu minęło, zanim zdecydowałam się dzielić swoją wiedzą i umiejętnościami. Tym bardziej, że im głębiej wchodzi się w Poznanie, tym więcej jest do odkrycia.

Zapewniam Was jednak, że jest to niesamowita podroż. Podroż, która jest przygodą! Szalenie niebezpieczna, pełna zakrętów, uskoków i zasadzek, gdzie cały czas trzeba być czujnym i świadomym.

Jest przygoda, gdzie Wy jako główni bohaterowie, musicie stawić czoła lękowi, samotności, stworom i istotom w maskach, podejmować szybkie i zdecydowane działania. Jednak z każdym dniem tej podroży, z każdym jej krokiem, odkrywacie swoją moc i niezmierzone pokłady mądrości, światła i zrozumienia.

Odkrywacie, że to wszystko, co do tej pory budziło lęk i niepewność, jest w Was, a świat wokół, poprzez innych podróżujących i nowe wyzwania, ukazuje jak w zwierciadle wszystko to, co jeszcze niezdobyte i nieuleczone. By jednak połączyć swe siły podczas podroży z innymi podróżnikami, by moc dzielić się z nimi uwagami i udzielać rad, musicie SAMI najpierw tak zbudować siebie i ugruntować się w swej mocy, by nikt i nic nie mogło odwieść Was od obranego celu.

Wielkim błędem i pomyłką jest wchodzenie w życie drugiego człowieka, mówienie mu jak ma żyć i postępować, jeśli sami nie potraficie uleczyć własnego. Czyniąc tak, “przenosicie” wszystkie jego problemy do swojego życia.

Zauważcie jak wiele osób, uciekając od swoich problemów i niepowodzeń, chcąc przed sobą okryć, że już za życia są martwi, żyją życiem innych członków rodziny, sąsiadów, znajomych. Większość swojego wolnego czasu spędzają oglądając programy telewizyjne, ukazujące życie tzw. “Gwiazd”, rozpisują się na forach społecznościowych, dokonując oceny poprawności zachowań innych!

Tak bardzo boją się wziąć odpowiedzialność za swoją “podroż”, że rezygnują z niej, zanim ją rozpoczęli! Najgorszą rzeczą w tym jest fakt, że na ich lęku i niekiedy duchowym lenistwie, pasożytują Ci, którzy bardzo dobrze wiedzą jak manipulować energią. Ale o tym później.. 

Należy pamiętać, że podróż życia, jest Waszą podrożą i nikt nie ma prawa mówić Wam, jak ona ma wyglądać. To Wy sami o tym decydujecie! Nieważne ile błędów popełnicie, ile razy się potkniecie lub przewrócicie. To Wy sami decydujecie o tym, kiedy ponownie powstać, otrzepać spodnie i iść dalej.

Jak już pisałam wcześniej, nasze życie w tej rzeczywistości – nasza Planeta jest Planetą Czyśćcową – pełne jest pułapek. Jedną z nich i moim zdaniem najniebezpieczniejszą jest Duchowe Lenistwo. Wiara, że pojawi się ktoś, kto naprawi życie nasze i całego świata. Bzdura, bzdura, bzdura!!  

Przemiana i naprawa tej rzeczywistości, rozpoczyna się w sercu jednostki. To właśnie poprzez SERCE przychodzi zbawienie. Tu leczy się wszystko, obejmując każdą osobę, rzecz, wydarzenie, poprzez bezwarunkową Miłość. Oczywiście, pojawiają się Mistrzowie, Awatarzy, Wielcy Nauczyciele ale Oni wskazują tylko kierunek jaki należy obrać. Należy wziąć pod uwagę również fakt, że na Ziemi istnieją i wciąż autentycznie walczą ze sobą dwie siły:

Siły Światła i Siły Ciemności

Siły Światła działają poprzez nasze serca, opierając się na siłę Miłości. Siły Ciemności realizują się, poprzez umysł i programy. Nie można na swej drodze życia lekceważyć sił cienia. Są one bardzo podstępne i sprytne a swoimi korzeniami sięgają do najskrytszych zakamarków naszego umysłu. By uwolnić się od ich wpływu, trzeba stanąć “twarzą w twarz” z własnymi lękami, uleczyć je Miłością i oddać Światłu. Ja zawsze oddaje je Chrystusowi

Poszukując Prawdy i samej siebie, często sięgałam po różne pozycje książkowe, jeździłam na kursy i szkolenia. Boże, gdzie ja nie byłam:)) Owszem, spotkałam wielu fantastycznych ludzi i zdobyłam wiedzę, ale..nic. Pustka. Co gorsza, za każdym razem gdy wracałam do domu lub przeczytałam kolejną pozycję książkową, choć początkowo byłam “nakręcona” pozytywnie, to znów wracałam do punktu wyjścia lub “łapałam doły”. Dlaczego?? Dlatego, że często osoby, które prowadziły szkolenia lub kursy, same nie były zakotwiczone w Świetle, lub były “podpięte” pod Stronę Przeciwną (Cienia).

Kolejną rzeczą jest fakt, że jeśli sami jesteśmy pod wpływem działania Sił Ciemności, to cokolwiek i ktokolwiek by z nami nie robił i nie uczył, to i tak jest to “psu na budę”.

Najpierw trzeba zostać oczyszczonym, czyli muszą zostać osunięte wszystkie negatywne podłączenia, zachować tzw. “higienę duchową”, czyli przynajmniej przez trzy dni, nie wchodzić w żadne stresogenne sytuacje i unikać toksycznych osób i co najważniejsze – wejść i być w radości. (O tym innym razem). 

I tutaj zaczyna się konkretna praca. Zaczyna się tworzenie, budowa oraz utrzymanie Trzonu Duchowego, który jest “kręgosłupem” naszego życia.

Składa się on z kilku elementów, które postaram się dokładnie opisać:

  1. Pokochanie siebie
  2. Wybaczenie sobie
  3. Pokochanie drugiego człowieka
  4. Wybaczenie drugiemu człowiekowi
  5. Współodczuwanie
  6. Współtworzenie
  7. Miłosierdzie

Kiedy zaliczycie tych siedem poziomów w 100 procentach, to zaczyna się przysłowiowa “jazda”. Właściwie już podczas budowania Trzonu, podnoszą się Wasze wibracje, przez co zaczynacie przyciągać do siebie ludzi i zbiegi okoliczności o wyższych wibracjach. Nagle zauważacie, że Wasze plany i działania realizują się szybciej. Rośnie Wasza Moc. Pamiętajcie jednak, że wraz ze zmianami w pojmowaniu siebie i świata, przychodzą zmiany w Waszej rzeczywistości.

Wszystko to, co Wam nie służy, to co blokuje do Was dostęp Światła, musi, powtarzam musi zostać osunięte. A to często boli. Czasem nasze przywiązanie do tego co stare, ale znane jest tak mocne, że jakiekolwiek działanie by to osunąć jest często przeszkodą nie do przebycia. I znów wchodzimy w cierpienie, tracąc wszystko to, co do tej pory udało się zbudować. ( Tu wchodzi kwesta zaufania, o której napiszę przy omawianiu Pokochania Siebie).

Jest jeszcze jedna ważna rzecz, o której muszę tu napisać. Jeśli decydujecie się na pozytywne zmiany w Waszym życiu, to musicie określić się, po której stronie barykady stoicie.

Po stronie Sił Światła czy Ciemności?

Jeśli zdecydujecie się pozostać w Cieniu, gwarantuję Wam, że otrzymacie wszystko o co prosicie bardzo szybko, ale na kredyt. Na początku jest super. Są pieniądze, świetna praca, wszystko się udaje. Ale przychodzi czas zapłaty. Powolutku tracisz wszystko. Wszystko! Stajesz się niewolnikiem, który tutaj na planie tej rzeczywistości służy Ciemności w zwodzeniu innych. Najgorsza jest świadomość, że tracisz swoją Duszę, a nie ma nic gorszego jak Jej płacz i cierpienie.

Jeśli w porę uda Ci się na swej drodze spotkać kogoś, kto potrafi uwolnić Cię i ponownie umieścić w Świetle, to już padaj na kolana i dziękuj swoim Opiekunom i Siłom Światła za pomoc. Jeśli nie, to miej świadomość, że wraz z Tobą, Twoja Dusza ulegnie unicestwieniu lub rozproszeniu, by jej cząstki stały się początkiem życia innych istot Cienia.  

Gdy w wyborze Drogi Życia, zdecydujesz się stanąć po stronie Światła, to wiedz, że czeka Cie ciężka praca w osiągnięciu wszystkiego czego pragniesz. Tu nie ma kredytu. Tutaj ile zrobisz, tyle masz. Jeśli jednak zaczynasz budować swój Trzon Duchowy, to możesz liczyć na ogromne wsparcie Sił Miłości. Nigdy, ale to nigdy nie będziesz już na swej drodze sam. Powoli otworzą się przed Tobą wrota niezmierzonych przestrzeni, możliwości, radości i wszechogarniającej Miłości. Tu poczujesz i zrozumiesz kim jesteś i powrócisz do swego Domu. Staniesz się siłą i filarem, po którym inni tak jak Ty, będą mogli obudzić w sobie Chrystusa.

Ja byłam po stronie Cienia. Jestem po stronie Światła. To jest moja decyzja! To jest mój wybór!

To jak, zaczynamy?:))))

, , , , , , , ,

5 Responses to Trzon Duchowy

  1. Aleksandra 15 lipca 2015 at 16:45 #

    Artykul mi sie bardzo podoba,jestem po stronie swiatla I od miesiaca czuje sie o wiele lepiej bo zaczelam Panu Naszemu ufac.
    Pozdrawaim Cie Madziu :))))

    • Magdalena 20 lipca 2015 at 08:35 #

      Kochana Olu..Dziękuję za komentarz:)) Cieszę się bardzo, że zaczęłaś wchodzić w zaufanie Ojcu. Jest to niezwykle ważne. Właściwie bez pełnego zaufania i pokochania nie można mówić o rozwoju duchowym. Pozdrawiam Cię serdecznie i mocno tulę do serca:))

      Magdalena:)

  2. Barbara 20 stycznia 2016 at 20:51 #

    Dziękuję za piękny artykuł. Trudno jest pozbierać się i nad tym rozchwianym zyciem i zapanować, Potrzeba nam takich ludzi jak Pani żeby choć niewielu wskazywały właściwą drogę. Serdecznie pozdrawiam Pani Magdo. Barbara

    • Magdalena 20 stycznia 2016 at 21:03 #

      Witaj Basiu..Przede wszystkim dziękuję za ciepłe słowa 🙂 Dziękuję również za to, że mogę pomóc i podzielić się także z Tobą cząstką mnie i moim życiem. Wiem, jak trudno jest pozbierać się i od nowa podnosić głowę do góry. Wiem, co znaczy głębokie wrażenie oddzielenia i samotności. Jednak też wiem, że to właśnie w takich chwilach hartuje się nasza Dusza.
      W takich momentach skupiaj się na swoim sercu. Odnajdź w nim swoje Światło. jak odnajdziesz.. wypowiedz słowo CHRYSTUS. To jest Twoja Moc. Jak choćby raz Ją poczujesz- nie zapomnisz nigdy. Zawsze już będzie Cię prowadzić.
      Pozdrawiam ciepło i mocno przytulam do serca,
      Magdalena:)

Trackbacks/Pingbacks

  1. Ezoteryka - LatarniaM - 30 października 2015

    […] od siebie, od przerobienia własnych parametrów- tzw. trzonu duchowego. (Już o tym pisałam tutaj). Trzeba wejść w pełne pokochanie siebie i drugiego człowieka, wybaczenie sobie i drugiemu […]

Dodaj komentarz

CommentLuv badge