Tu i Teraz

Mówić o bólu, ale go nie czuć?
Szeptać o miłości, a nie mieć serca?
Chwalić Boga, a nie widzieć człowieka?
Unosić się ponad wszystkich, a ich nie znać?
Kimże więc jesteś? Miłością? Człowiekiem? Bogiem?

A może nikim w oczach tego świata,
bo temu światu nic nie dałeś?
Co trzeba dać pytasz zdziwiony?

To, co po śmierci ze sobą zabierzesz,
To, co po śmierci Bogu pokażesz: Miłość i swe Człowieczeństwo..
Więc staraj się, byś się na drobne we własnych słowach nie rozmienił..”

 

Gdy zaczniecie pracę nad pokochaniem siebie i wybaczeniem sobie, towarzyszyć Wam będzie sinusoida nastrojów. Przyjdą chwile, gdy będziecie pewni, że znaleźliście drogę do samych siebie, by następnie ponownie spaść na samo dno.

Pojawi się zwątpienie, czy aby to, co robicie jest właściwe. Przyjdzie żal za ból i cierpienie, którego doświadczaliście. Pytanie “dlaczego” będzie na porządku dziennym. To dobrze, tak ma być.

Jeśli do takich momentów dotrzecie i je przetrzymacie, jesteście w domu!

Powoli, z każdym dniem będziecie czuć się mocniejsi i pewniejsi. Będziecie odporni na manipulacje innych i na tak zwane wyrzuty sumienia.

W trakcie procesu oczyszczania, czyli uzdrawiania tego, co do tej pory było głęboko schowane w Waszej podświadomości i wydawałoby się, że już więcej nie wróci, mogą Wam towarzyszyć stany depresyjne, napady smutku, płaczu i niechęć do całego świata. W takich momentach trzeba przede wszystkim ten stan sobie uświadomić, nazwać go, a następnie zrobić wszystko, by go zamienić na pozytywny. Ja w takich chwilach wchodziłam pod koc z kubkiem gorącej herbaty i brałam do czytania “Hrabiego Monte Christo“. Oj nie było łatwo. Pan Hrabia niejednokrotnie był świadkiem moich łez i próśb o pomoc. 

To wszystko jest potrzebne. Cały proces oczyszczania jest jakby odrodzeniem się w nas i z nas, nowego człowieka. Człowieka, który świadomy własnych słabości pokonał je, by już nigdy do nich nie wrócić. Cała przeszłość, jakakolwiek by ona nie była, przestaje mieć znaczenie, bo tu i teraz narodził się nowy JAM JEST. 

Tu i Teraz

Gdy popatrzycie teraz na siebie z tej perspektywy, zrozumiecie, że to, co do tej pory się wydarzyło, ludzie jakich spotkaliście, emocje jakich doświadczyliście, miało Was doprowadzić do tego właśnie momentu. Przestaniecie już dokonywać ocen własnego postępowania lub stosunku innych do Was, bo to już przestanie być potrzebne. Kochając siebie, tak całkowicie i naturalnie zarazem, zaczniecie otaczać tym stanem cały świat.

Budzenie w sobie miłości do samego siebie, jest początkiem budzenia w sobie Chrystusa – najwyższej formy świadomości i jedności z Bogiem Ojcem-Matką.

Dlatego nie traćcie czasu. Nie odkładajcie tego na później. Później nie istnieje! Nie rozprawiajcie o swej duchowości, ale dzielcie się nią. Nie pochłaniajcie kolejnej pozycji książkowej czy szkoleniowej, ale zacznijcie słuchać siebie. Zadawajcie pytania i poszukujcie odpowiedzi na nie, ale dokonujcie weryfikacji płynących do Was informacji i źródeł ich pochodzenia.

“Nie wszystko złoto co się świeci”

Uwierzcie mi, największe zło potrafi przybrać przepiękne formy.

Ćwiczcie uwagę i skupienie. Jak?

Zacznijcie od trzech głębokich wdechów i wydechów. Postarajcie się wejść w oddech, poczuć go, stać się jego częścią. Język przy podniebieniu tak, by kanał energetyczny był otwarty. Najlepiej, gdy bierzecie oddech przez zatkaną dziurkę nosa. Tą bardziej otwartą, drożną zatykacie palcem. Tak przynajmniej trzy razy dziennie. I oczywiście modlitwa “Ojcze Nasz”. To na początek:)

  • Starajcie się być zawsze “tu i teraz”
  • Nigdy, ale to nigdy nie oglądajcie się wstecz – Nie rozprawiajcie o tym kim kiedyś byliście i co robiliście. Tego już nie ma.
  • Kim jesteście teraz?
  • Jakie uczucia Was wypełniają?
  • Jakie są Wasze marzenia?

Za każdym razem, gdy dopadną Was złe i negatywne myśli lub wyobrażenia, to podobnie jak emocje, niech zostaną przez Was zauważone i nazwane. Następnie podziękujcie im za zwrócenie uwagi na konkretny obszar życia i powiedzcie by odeszły.

Za każdym razem wchodźcie w NOWE!

Nie oznacza to broń Boże, by odciąć się od rodziny, dzieci czy przyjaciół. Tu chodzi o odcięcie się od starych wzorców zachowań, które wywoływały niepożądane emocje. Cała reszta i tak będzie weryfikowana przez energię.

Starajcie się nie mówić i narzekać, że nie dacie rady, że się nie da lub, że to trudne. Prawda jest taka, że skoro sami pozwoliliście by takie warunki Waszego życia zaistniały, to teraz jest czas na odpowiedzialność i zmianę!

Błogosławcie jedzenie jakie macie spożywać. Pamiętam jak moja Babcia i Mama zawsze rysowały symbol krzyża na chlebie zanim go pokroiły. Błogosławiąc, podnosicie jego wibracje.

No i papierosy. Nikotyna zabija Pasma Ojca w Nas. Nie dziwcie się, gdy paląc, nie widzicie jak naprawdę wygląda Wasze życie i długo musicie czekać na realizacje marzeń.

O tzw. rozwoju duchowym wiele i łatwo się mówi, ale mało kto ma odwagę wejść na jego ścieżkę i wytrwać do końca. Często zapomnianym jest fakt, że to życie właśnie, nasza codzienność i decyzje jakie podejmujemy, emocje jakie odczuwamy są tym rozwojem, a wewnętrzna przemiana jest darem, którego piękno odkrywa się i docenia w chwili, gdy jesteśmy już wyzwoleni.

 

 

 

 

, , , ,

Jeszcze nie komentowano.

Dodaj komentarz

CommentLuv badge