Uroki i klątwy

Grzeszymy (jesteśmy w błędzie) na wiele sposobów. Grzeszymy w myślach, słowach, uczynkach i zaniedbaniach (lenistwie).Bywa, że zupełnie nie zdajemy sobie nawet z tego sprawy.

Pamiętam, jak będąc na studiach ekonomicznych, przyjaźniłam się z dziewczyną, która miała w zwyczaju nawet żartując  mówić: „A niech Cię kule biją”. I biły. Ją!

Zapewne nie raz mieliście do czynienia z osobami, które Wam „dobrze” życzyły. Ja miałam i to bardzo często 🙂 Wiele bym mogła tu przytaczać przykładów. Podam jeden 🙂

Notorycznie się spóźniałam na zajęcia lekcyjne w liceum. Godzina ósma rano to był dla mnie środek nocy i wtedy według mnie, szkoła powinna była się zaczynać około jedenastej. No ale cóż. Służba nie drużba. Razu pewnego idąc do szkoły zastanawiałam się jaką historyjkę wymyślić, by i tym razem mi odpuszczono. (Miałam zaliczone zalanie mieszkania przez sąsiadkę, brak wody w kranie, pożar, chorobę całej mojej rodziny, zagubienie klucza i potrzeba czekania na ślusarza… masa tego była). Nagle zatrzymała mnie Cyganka, która za drobną opłatą obiecała mi powróżyć. Oj bardzo chciałam by to zrobiła, jednak czas mnie ponaglał, więc podziękowałam grzecznie i poszłam dalej. Wtedy Ona wyciągnąwszy rękę zażyczyła mi bym ja i cała moja Rodzina już nigdy nie zaznała spokoju. (Do tej pory nie wiem o jaki spokój Jej chodziło- pośmiertny?).  Odwróciłam się i z moich ust popłynęły słowa: „Niech wszystko to co mi życzysz, przemienione w energię miłości wróci do Ciebie”. Skąd u mnie te słowa? Nie wiem. W każdym bądź razie Cyganka ucieka z KRZYKIEM! Nawiasem mówiąc, tym razem moje tłumaczenie co do kolejnego spóźnienia nie zostało przyjęte, a przecież mówiłam prawdę! 😀

Gdy potem opowiadałam tę przygodę mojej Babci, to tylko pokiwała głową i lekko się uśmiechnęła. (Moja Babcia miała taki irytujący zwyczaj nic nie mówić- zwłaszcza, gdy się tego od Niej oczekiwało, kiwać głową i się uśmiechać). Teraz już wiem dlaczego tak zrobiła, ale o tym za chwilę.

Już niejednokrotnie mówiłam o tym, że z chwilą, gdy mówimy o drugim człowieku, to wchodzimy w jego przestrzeń życiowo- egzystencjonalną. Już sam ten fakt, jest naruszeniem praw rządzących tym światem. Jeśli dodamy do tego „dobre życzenia” typu: „Obyś już nigdy..”, albo: „By Twoje dzieci..”, i chyba najczęściej spotykane: „A jeszcze zobaczysz..”, no to mamy już pełny atak nie tylko na czyjąś przestrzeń, ale również na istotę. I tu jest właśnie mowa o grzechu wspomnianym przeze mnie na samym początku. (Najlepiej o innych nie mówić wcale. Oj trudne to, trudne 😀 )

Bronić się trzeba. No chyba, że lubujemy się w cierpieniu i ustawicznym użalaniu nad sobą.

W normalnym przypadku, gdy mamy do czynienia z klątwą, urokiem, bądź ze złorzeczeniem, robimy wszystko, by się tego pozbyć. Próbujemy wszelkich sposobów od czarów począwszy, a na rytuałach skończywszy. Jest również wiele osób  „wyspecjalizowanych” w usuwaniu tego typu intruzów.

Można robić tak, jak ja zrobiłam z Cyganką. Całą wysłaną energię, mocą własnego serca (i tu kłania się rozświetlanie) przemienić i odesłać lub.. przyjąć. Ja nauczyłam się przyjmować. Wszystko! Klątwy i uroki też! Każda z nich doładowuje mnie i jest MOJĄ energią. Z ludźmi robię podobnie. Dlaczego? Bo moja przestrzeń należy do mnie i bez mojej zgody nikt NIE MA PRAWA w nią ingerować. Jeśli już TO NA MOICH WARUNKACH!

Tego trzeba się nauczyć i sukcesywnie korzystać w swoim życiu.

Moja Babcia uśmiechała się, bo wiedziała, że przed niczym w życiu nie wolno uciekać, ale zawsze należy stawić temu czoło.

 

 

 

 

, , , , , ,

Jeszcze nie komentowano.

Dodaj komentarz

CommentLuv badge