Ważne są dni..

Kraków tego dnia był lekko oprószony śniegiem. Stary, dobry Kraków. Miejsce, gdzie niejednokrotnie „ładowałam baterie”, pełny cudownych wspomnień, uśmiechu i przyjaciół. Czakram wawelski, rynek i cukiernia „Pod Aniołami”, gdzie serwują najlepszą na świecie szarlotkę z lodami i gorącą wiśniówkę.

Jednak tego właśnie dnia to miasto nie widziało mnie uśmiechniętej. Jadąc wynajętym samochodem, co prawda rozpoznawałam znajome mi miejsca, ale odwracałam od nich wzrok. Nie chciałam się uśmiechać. Nie chciałam i nie potrzebowałam niczego, co mogłoby choć na chwilę pozwolić mi zapomnieć o wewnętrznym bólu. Dla mnie świat i moje życie zostało odgrodzone od tego, co na zewnątrz. Nie chciałam by ktokolwiek widział moje łzy, ani też nie chciałam słyszeć słów pocieszenia. Bo jak w chwili gdy wszystko jest czarne, można chcieć to usłyszeć? Powiedzcie mi, jak w momentach wewnętrznego, powolnego konania odpowiedzieć na pytanie: „jak się czujesz”?

Odpowiadałam, że całkiem ok, choć pustka we mnie rosła z minuty na minutę. Ja, która zawsze była tą silną, która rozumiała i widziała rzeczy takimi jakie one są, nie rozumiałam i nie czułam nic. Zupełnie nic. Nie chciałam ludzi, ani nie potrzebowałam ich słów. Były dla mnie jak wrzątek powoli wylewany na podrażnioną skórę. Wiedziałam tylko, że mimo wszystko nie mogę się dać temu bólowi, że muszę być silna, choć nie miałam na to najmniejszej ochoty. I właśnie w tej chwili, w sercu Krakowa,w tym wynajętym samochodzie z radia popłynęły słowa piosenki pana Marka Grechuty.. „Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy, ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy(…)”.

Te słowa były dla mnie jak budzik z jego okropnym dźwiękiem o szóstej rano! Te słowa „obudziły” mnie ze stanu, w którym myślałam już pozostać na zawsze! Jak w przerwanej tamie woda znajduje swoje ujście, tak słowa tej piosenki pozwoliły napłynąć do mojej głowy i serca całkiem odmiennym myślom i odczuciom! To było jak Eureka, jak Oświecenie!

Słuchajcie, ja całą sobą poczułam i wiedziałam, że koniec zawsze niesie ze sobą początek, po nocy – choćby najciemniejszej poznamy łagodność poranka, a wszystko to, co się stało jest nierozerwalną częścią mnie! Ale, ja muszę skierować swój wzrok na to, co przede mną, bo ważnych jest tylko kilka tych chwil… I chociaż moje ciało wciąż ma w sobie pamięć bólu, to jednak wewnątrz mnie rozpoczął się proces leczenia i zrozumienia.

Wierzcie mi lub nie, ale jestem wdzięczna za każdy moment tamtego doświadczenia i próby. Nie oddałabym tego nikomu za żadną cenę. To jest moja perła, mój najszlachetniejszy skarb, moje zwycięstwo. I chociaż niektórzy tego nie rozumieją jeszcze, to chcę Wam powiedzieć, że w takich właśnie chwilach objawia się największa Siła i największa Miłość – Ojca do nas.

Więc jeśli ktoś z Was, czytając w tech chwili moje słowa jest w takim momencie swojego życia, że wszystko jest czarne, to niech zwróci mimo wszystko swoją uwagę na marzenia, na te dni, których jeszcze nie zna, które są przed nim. Tylko one są ważne.

 

, , , , , ,

Jeszcze nie komentowano.

Dodaj komentarz

CommentLuv badge