Wojna o energię

Wszyscy, bez wyjątku, jesteśmy częścią czegoś wielkiego, nieogarnionego wręcz. Pochodzimy z różnych światów. Światów, które różnią się od siebie technologią, poziomem światła i świadomości, oraz wiedzy o sobie samych. To co nas łączy, to wewnętrzne pragnienie doświadczania, a potem- powrotu do „Domu”. (Tutaj nazewnictwo jest różne, ale jakże bez znaczenia).

W poszukiwaniu wiedzy i potrzebie podnoszenia samoświadomości, często obniżamy swoje własne wibracje, by móc eksplorować światy o innej, bywa, że niższej wibracji. Wchodzimy w te światy z niewielką wiedzą o nich i prawach na nich panujących. 

Gaja- planeta, na której obecnie uczymy się przede wszystkim pracy nad emocjami, jest jednym z tych światów, w którym panuje między innymi „prawo wolnej woli”. Jednym słowem- wolna amerykanka. „Róbta co chceta”, a potem płaćcie. Płacić trzeba i owszem własną energią, na różny sposób wyrażoną. 

Jednym ze sposobów- myślę, że najłatwiejszym- ściągania energii , jest działanie na emocjach. I to tych niższego rzędu. Takich jak złość, gniew, niecierpliwość, zaciętość, nienawiść itp. Wszystkie one opierają się na lęku- przeciwieństwie miłości. Miłość jest naszą baterią, ochroną. Ona kieruje naszą kreacją, działaniem, mądrością. Poparta radością sprawia, że jesteśmy nie do ruszenia. Jednak z chwilą, gdy odcinamy się od niej i zapominamy o potrzebie ciągłego jej w nas utrzymywania, tracimy nad sobą kontrolę i powolutku poprzez myśli dopuszczamy do siebie lęk. Lęk, który otwiera nas na działania istot, które bardzo dobrze wiedzą, jak cenni jesteśmy i jak ważna i potężna płynie w nas moc.

Prawda jest taka, że wszystkie konflikty, wywoływane są po to, by wzbudzić w nas jak najwięcej lęku. Z powodu lęku, wchodzimy w konflikty i tak koło się zamyka. Wojna o naszą energię trwa. Nie przerwanie. Spójrz dookoła siebie. Gdziekolwiek nie spojrzysz zobaczysz śmierć- nawet w kościele. Zobaczysz kłócących się ze sobą ludzi. Zobaczysz mordowane zwierzęta, gwałcone i zabijane dzieci. Konflikty sztucznie podtrzymywane po to tylko, by jak najwięcej lęku w nas wpływało.

Boisz się. Przestajesz ufać temu co wokół. Nawet sobie. Odcinasz się od światła a zaczynasz wibrować wibracją, która nie jest Twoja, a która przyciąga coraz więcej sytuacji i zbiegów okoliczności, które mają Cię utwierdzić w  przekonaniu, że wszystko jest przepełnione złem.

Nawet po śmierci uwikłany w błędne koło Samsary i Karmy zmuszony jesteś toczyć wojnę o samego siebie. O swoją energię.

Czy jest rozwiązanie? Czy jest jakiś sposób na to szaleństwo?

Przede wszystkim przypomnij sobie i w każdej chwili pamiętaj, że jesteś TU tylko „na chwilę”. Ten świat nie jest Twoim światem! Naucz się „być w chwili”. Bądź uważny i wyłapuj każdą emocję jaka się w Tobie pojawia. Jeśli jest potrzeba, to dokonuj korekty. Gdy pojawi się lęk, pamiętaj, to nie jest Twoje. Twoja wibracja to Miłość. Cała reszta to iluzja, która jest pułapką.

 

 

, , , , ,

One Response to Wojna o energię

  1. Aleksandra 6 lutego 2018 at 17:47 #

    Super artykul Madzia!!! :))))

Dodaj komentarz

CommentLuv badge