Współodczuwanie

„Można ludziom pokazać sposoby wyjścia z impasu i czasem pomóc, ale za nich nie wolno nic robić, bo okrada się ich z ich własnego doświadczenia.

Dla nas, aktywna litość, to pomyłka odciętego od Duszy Ducha, dla nas to złodziejstwo. Współodczuwaj, ale się nie lituj. Dzielnie wskazuj zagubionym drogi wyjścia. Dorośnij do tego, by być Bogiem”

/Skale Astralne: p Zbigniew Popko/

Bardzo długo nie mogłam zrozumieć i poczuć różnicy pomiędzy współodczuwaniem a litością. Na widok jakiegoś nieszczęścia, czy też wysłuchując kolejnej łzawej historii z życia innych, całą sobą wchodziłam w to wydarzenie, zalewając się łzami i za innymi mówiąc:

– Boże jaki on / ona jest biedny.. Co za nieszczęście

A przecież chciałam dobrze, przecież chciałam pomóc. Często rezygnując z siebie, zostawiając naprawdę ważne rzeczy, biegłam by ofiarować swoją pomoc. No bo przecież tak trzeba.. Czyżby? Teraz już wiem, że nie..

Współodczuwanie

Praca nad sobą, a zwłaszcza nad pokochaniem samej siebie i wybaczeniu sobie, otworzyła mnie na doświadczenia, których nigdy bym nie doznała, gdyby ktoś za mnie te doświadczenia przeżywał.

Nauczyłam się czuć samą siebie. Zaczynałam poznawać się, smakować, rozpoznawać kim naprawdę jestem. Nie poprzez słowa i opis mojej osoby przez innych, ale poprzez odnajdywanie miłości, która będąc we mnie głęboko ukryta, mogła w końcu się rozwinąć.

Budziła się we mnie łagodność i zrozumienie mnie samej. Odnalazłam odpowiedź na pytanie, dlaczego tu jestem, po co tu jestem i jakim cudem się tu znalazłam. Poprzez ten pryzmat nauczyłam się wybaczać i śmiać się z własnych pomyłek i potknięć, które ktoś kiedyś szumnie nazwał grzechem. Brr.. Ciarki mnie przechodzą na dźwięk tego słowa 🙂

Te doświadczenia, jak pisałam wcześniej, poprowadziły mnie do spojrzenia na drugiego człowieka z innej perspektywy. Powolutku, krok po kroku, uczyłam się widzieć w innych takie same istoty jak ja, które same poszukują tego, co w nich ukryte i zapomniane.

Wybaczenie krzywd przyniosło wolność i ulgę. Teraz już, gdy w moim otoczeniu jest ktoś, kto mnie drażni lub z niewiadomych powodów irytuje, staram się go zobaczyć jako małe dziecko, zupełnie niewinne i bezbronne. Taką istotkę oczyszczam i ustawiam. Pozwala to zarówno jej, jak i mi swobodnie oddychać.

Całe to zamieszanie ze sobą samą i odnalezieniem miłości w sobie i innych, doprowadziło mnie do zrozumienia, że my wszyscy jesteśmy jednością, jednym „organizmem” połączonym ze sobą i innymi królestwami, które wraz z nami przejawiają się w tej rzeczywistości.

Ameryki co prawda nie odkryłam, ale zaczęłam rozumieć co oznacza współodczuwanie. (Jako małe dziecko dostawałam szału, gdy moje koleżanki i koledzy z podwórka huśtali się na gałęziach drzew. Potrafiłam im nieźle przyłożyć krzycząc, że drzewa to boli i czy oni chcieliby, by ktoś wyrywał im ręce huśtając się na nich. Co prawda patrzyli na mnie jak na wariatkę, ale ponieważ miałam całkiem niezły cios, musieli to przyjąć 🙂 )

współodczuwanie

Współodczuwanie to zrozumienie

To odczucie tego, co przeżywa druga istota i wskazanie jej możliwości wyjścia z tego stanu, jeśli jest on negatywny. To również zrozumienie zachowania się drugiego człowieka i dokonywanych przez niego wyborów, oraz pozwolenie mu na to (pod warunkiem, że świadomie nie krzywdzi tym innych).

Współodczuwanie to umiejętność popatrzenia na życie swoje i innych z punktu widzenia naszego Ducha, z punktu widzenia Całości. To również przyjęcie na siebie odpowiedzialności za własne myśli, słowa i czyny, gdyż wywierają one ogromny wpływ na Całość.

Spójrzcie, jak najczęściej zachowują się ludzie w przypadku tragedii

Wchodzą w to wydarzenie z własnymi emocjami, potęgując istniejące cierpienie, własnym. Przeżywają, rozprawiają o tym, co się stało, zamiast spojrzeć na to z boku i zrozumieć, że często tragedia ma na celu zwrócenie uwagi na to, co nie jest przepracowane, uleczone.

Prawda jest taka, że często Dusze biorą na siebie takie zadania, by poprzez tragedię właśnie, obudzić pozostałe istoty. Jeśli jesteś  świadomie pracującą istotą, to wyślij w miejsce wypełnione bólem, Miłość i Światło. Współodczuj, poczuj i zmień. Działaj. Nie użalaj się, nie lituj, ale działaj. Zmień wibracje miejsca lub ludzi. Rozróżniaj dobro od zła i zmieniaj. Współodczuwaj.

Moja Córka była niedawno na na wycieczce szkolnej w Warszawie. Z klasą zwiedzali Muzeum Powstania Warszawskiego. Jakoś tak się złożyło, że zadzwoniłam do niej zaraz po wyjściu klasy z muzeum. I wiecie co? Nie mogłam jej uspokoić. Jak mi mówiła, cała klasa była we łzach i roztrzęsiona. Hmm.. Jak myślicie, dlaczego? Ano dlatego, że zamiast popatrzeć na historię z punktu widzenia tego co się już wydarzyło, weszli w emocje. I było po nich. Tak na marginesie – tak się łamie psychicznie ludzi. Już nie wspomnę o tym, że historia Powstania Warszawskiego jest kompletnie zakłamana – to nie moja działka.

Faktem jest, że w tym momencie, nauczyciel lub przewodnik, powinien pokazać poprzez współodczuwanie i zrozumienie, zachowanie tych ludzi, którzy oddali swoje życie broniąc własnych ideałów, bez wchodzenia w emocje.

Przeszłość – nie ważne, nasza czy innych, jest nieodwracalna

Trzeba z niej zabrać to, co cenne i już nigdy do niej nie wracać. Właśnie poprzez rozwijanie w sobie współodczuwania, już nigdy nie dopuścić do tego, by ktokolwiek, kiedykolwiek ginął. Bo jeśli wiemy, czym jest współodczuwanie, to już nie przyłożymy ręki do cierpienia drugiego człowieka, zwierzęcia czy rośliny.

Współodczuwanie to Miłość, to uśmiech – gdy inni się śmieją. To uczestnictwo w życiu naszym i naszej Planety. To podanie ręki drugiemu człowiekowi, ustąpienie miejsca w autobusie, to odnalezienie w innych tego, czego sami jeszcze nie odkryli. 

 

 

 

, , ,

Jeszcze nie komentowano.

Dodaj komentarz

CommentLuv badge