Zaniedbanie

🌷Już nie pamiętam kiedy ostatnio tak się czułam. Snułam się po domu, ni to radosna, ni to przygnębiona. Tyle rzeczy czekało, bym w końcu się za nie zabrała, a ja nic tylko wyszukiwałam sobie powodów, by nie robić nic. I oczywiście uwielbiam to moje „nic nierobienie”, ale wtedy, gdy wszystko jest już na miejscu. Każda rzecz jest napełniona moją energią, a sumienia czyste z powodu dobrze wypełnionego zadania.

🌷Włączyłam jakiś melodramatyczny serial (Ja i serial. Wyobrażacie to sobie? Precz z telewizorem!) i oglądając naprawdę beznadziejną grę aktorską czułam, jak powoli gnuśnieję. (Misiek tylko fuczał pod nosem, że nie wierzy w to, co widzi).

🌷Dopiero na drugi dzień zdałam sobie sprawę, że straciłam mnóstwo cennego czasu. Ta świadomość zniesmaczyła mnie zupełnie.

🌷Zaniedbanie. Tak mało się o nim mówi. Skupiamy się na myślach, słowach, czynach, zaś to nasze lenistwo, jakby bokiem gdzieś umykało. A przecież w głównej mierze, to właśnie ono wpływa na to co mamy w głowie, w ustach i na sercu!

🌷Przed oczami pojawił mi się obraz mojej Babci. Wstawała dość wcześnie, zgodnie z zasadą:”Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje„. Modlitwą witała dzień. Nie było to jednak przysłowiowe klepanie paciorków. Własnymi słowami dziękowała Bogu na spokojną i bezpieczną noc. Prosiła o siłę i mądrość na nowy dzień. I o cierpliwość. Po latach dopiero zrozumiałam dlaczego 🙂 Właściwie cały Jej dzień był wypełniony pracą. Jednak patrząc na Nią nigdy nie odczuwałam , by Babcia była zmęczona. Ona kochała to, co robiła. Niejednokrotnie ludzie przychodzili do Niej prosząc o pomoc czy poradę. Dla każdego znalazła czas.. i poczęstunek. Była w tym wszystkim bardzo ciepła. Uwielbiałam dotyk Jej dłoni. Wieczorami siadała z Dziadziem przy stole „by porozmawiać”, cerując przy tym lub szyjąc. Obydwoje uwielbiali książki.

🌷Obraz się skończył. To ciepłe wspomnienie wypełniło mnie. 

🌷Widzicie, moja Babcia nie miała zielonego pojęcia o rozwoju duchowym. Nie mówiła o marzeniach, o celach, o tym jak zarabiać pieniądze. Nie skupiała się na czakrach i szyszynkach. Ona po prostu żyła! Każdy dzień, był dla Niej początkiem, a nadejście nocy końcem pewnego okresu, danego Jej czasu. I nie wiem, czy przyczyną była wojna jaką przeżyli z Dziadziem, czy cierpienie jakiego obydwoje doświadczyli już jako małe dzieci. Fakt był taki, że oni celebrowali każdy moment, każdą chwilę!

🌷I tak sobie pomyślałam, że w czasach, gdy dzień zaczynamy od sięgnięcia po telefon (ważna jest przecież ilość lajków na facebooku), gdy częściej rozmawiamy ze sobą on-line, gdy mamy coraz mniej czasu dla siebie i innych, gdy nasze dzieci coraz częściej słyszą od nas słowa „nie mam czasu”, gdy melodramatyczne seriale są bardziej realne od naszego własnego życia, to może warto wrócić do prostoty życia i do jego świętowania.

🌷Bo widzicie, ja już nie chcę tracić ani sekundy z danego mi czasu. Chcę czuć każdą chwilę spędzoną z moimi bliskimi, chcę smakować herbatę z przyjaciółmi, usłyszeć ich głos, chcę uczyć się nowych rzeczy, spotykać nowych, wspaniałych ludzi, chcę czuć Życie płynące w moich żyłach! Już dość gnuśnięcia przed telewizorem, szukania potwierdzeń własnego istnienia w komórce, dość ogłupiającego lenistwa. Czas zacząć tworzyć, budować, marzyć i śmiać się na całe gardło!

🌷Czas zacząć naprawdę ŻYĆ!

 

 

, , ,

Jeszcze nie komentowano.

Dodaj komentarz

CommentLuv badge