Żebrząc o miłość

Byłam dziś w przy-szpitalnej przychodni dziecięcej. Zdenerwowana stanem zdrowia mojej Córeczki. Wiedziałam jednak, że muszę być silna. Dla siebie. Dla Niej.

Trzymając Ja na rękach widziałam inne kobiety-mamy, które podobnie jak ja trzymały w ramionach swoje dzieci. W ich oczach widziałam strach i lęk, ale też wyraz zaciętości, że bez wzgędu na wszystko muszą być silne.

Bo my kobiety już takie jesteśmy. Jest w nas to coś, co nie pozwala nam na słabość. Moc, która uzdrawia, podtrzymuje na duchu, pociesza, przytula, cierpliwa i wybaczająca. To ona sprawia, że wspieramy naszych mężów, wstajemy w środku nocy do płaczącego dziecka, sprzątamy i gotujemy. Jesteśmy matkami, córkami, siostrami, przyjaciółkami i kochankami jednocześnie. A co najczęściej mamy w zamian? Pomyślmy.. Zadowalamy się obrazem uśmiechniętej rodziny, świeżo podanego obiadu, szmerem rozmów przy stole. Tak naprawdę nic więcej nam nie potrzeba.

„Pani Magdo, kocham go, ale ja już nie mam sił”– usłyszałam dziś. Wypowiedziała te słowa piękna, młoda kobieta. Wykształcona, prowadząca własny biznes. Na pierwszy rzut oka mająca wszystko to, co każdy w swoim życiu by pragnął. A jednak.. „Jedyne czego od niego chcę to odrobiny ciepła i dobrego słowa. Na moje pytanie czy mnie kocha wciąż żartuje że jeszcze trochę tak. Ale ja już tej jego miłości pani Magda nie czuję”

Patrząc na te wszystkie kobiety w przychodni zastanawiałam się, czy one czują się też tak, jak ta młoda, dzwoniąca do mnie kobieta. Czy mają kogoś, kto je przytuli, poda kubek herbaty, otuli kocem, gdy zmęczone „na pięć minutek” położą się na tapczanie. Mam nadzieję, że tak. Bo prawda jest taka, że my kobiety jesteśmy w stanie poświęcić wszystko z miłości i dla miłości. Ale też tak jak mocno kochamy, tak samo mocno możemy powiedzieć: „Już dość”, odwrócić się na pięcie i odejść. I wtedy żadne słowa i czyny nie sprawią, że wrócimy. Wtedy może ci, którzy powinni nas kochać zrozumieją, że bez miłości kobiety- nie znaczą nic. Zupełnie nic.

 

, , , ,

4 Responses to Żebrząc o miłość

  1. Anieszka 23 czerwca 2017 at 22:40 #

    Trzeba iść do przodu i zrobić sobie herbatkę…

    • Magdalena 24 czerwca 2017 at 09:10 #

      Zgadzam się 🙂 I zawsze głowę mieć w górze 🙂 A na herbatkę zapraszam 🙂

  2. Aleksandra 23 czerwca 2017 at 23:05 #

    Pieknie napisane. Zgadzam sie w 100% ja 6 lat temu porzucilam kogos kogo kochalam, z nim mam mojego syna wymodlonego. Byla milosc potem przemoc po 8 latach odeszlam bylam bezdomna na obczyznie przez kila dni potem refuge i w koncu miejsce o ktorym marzylam. Teraz marze i modle sie o milosci tej prawdziwej. Madziula wzruszylas mnie tym tekstem .Pozdrawiam. Ola

    • Magdalena 24 czerwca 2017 at 09:09 #

      Olu dziękuję Ci za ten komentarz. Ja wiem, że będzie tak, jak tego chcesz. Ja to wiem! Przytulam Cię mocno 🙂

Dodaj komentarz

CommentLuv badge